Kategorie
THC i CBD

THC i padaczka w świetle najnowszych badań

Thc i padaczka

THC i padaczka — aktualne badania

Padaczka jest jednym z najczęściej występujących przewlekłych zaburzeń neurologicznych, a jej podstawową cechą jest trwała predyspozycja mózgu do występowania napadów padaczkowych. Choć współczesna neurologia dysponuje szerokim wyborem leków przeciwpadaczkowych, u części pacjentów uzyskanie pełnej kontroli napadów nadal pozostaje poważnym wyzwaniem. Właśnie dlatego od wielu lat poszukuje się substancji działających na inne mechanizmy niż klasyczne leki przeciwpadaczkowe. Jednym z obszarów wzbudzających szczególne zainteresowanie jest układ endokannabinoidowy oraz występujące w konopiach kannabinoidy.

W dyskusjach dotyczących konopi i padaczki bardzo często pojawia się THC, czyli delta-9-tetrahydrokannabinol. Jest to najlepiej znany psychoaktywny składnik konopi, odpowiadający w dużej mierze za charakterystyczne działanie odurzające marihuany. Jednocześnie THC oddziałuje na receptory oraz szlaki sygnałowe znajdujące się w obszarach mózgu uczestniczących w regulacji pobudliwości neuronów. Z tego powodu już kilkadziesiąt lat temu zaczęto sprawdzać, czy THC może wpływać na powstawanie i przebieg napadów padaczkowych.

Problem okazuje się jednak znacznie bardziej skomplikowany, niż mogłoby wynikać z prostego stwierdzenia, że kannabinoidy mogą działać przeciwdrgawkowo. Badania eksperymentalne wskazywały bowiem zarówno na przeciwdrgawkowe, jak i w pewnych warunkach potencjalnie prodrgawkowe działanie THC. Współczesny przegląd badań nad kannabinoidami i padaczką opublikowany w „Physiological Reviews” podkreśla właśnie tę złożoność. Znacznie bardziej jednoznaczne dowody kliniczne uzyskano dotychczas dla kannabidiolu, czyli CBD, niż dla psychoaktywnego THC.

Dlaczego kannabinoidy zainteresowały badaczy padaczki?

Napad padaczkowy jest wynikiem nieprawidłowej, nadmiernej lub zsynchronizowanej aktywności określonych grup neuronów. W dużym uproszczeniu prawidłowe funkcjonowanie mózgu zależy od utrzymywania równowagi pomiędzy procesami pobudzającymi i hamującymi. Jeżeli mechanizmy regulacyjne przestają działać prawidłowo, sieci neuronalne mogą osiągnąć stan nadmiernej pobudliwości sprzyjający powstawaniu napadu.

Układ endokannabinoidowy jest jednym z mechanizmów uczestniczących w regulacji komunikacji pomiędzy neuronami. Obejmuje między innymi receptory kannabinoidowe, naturalnie produkowane przez organizm endokannabinoidy oraz enzymy odpowiedzialne za ich syntezę i rozkład.

Szczególnie istotne są receptory CB1, których duża liczba występuje w ośrodkowym układzie nerwowym. THC działa jako częściowy agonista receptorów CB1 i CB2, co oznacza, że może zmieniać funkcjonowanie układu endokannabinoidowego. Oddziaływanie to jest jednym z powodów, dla których naukowcy zainteresowali się możliwością wykorzystania kannabinoidów w badaniach nad pobudliwością neuronalną i napadami padaczkowymi.

Endokannabinoidy mogą pełnić funkcję swoistego mechanizmu sprzężenia zwrotnego. Kiedy neuron postsynaptyczny zostaje silnie pobudzony, może zwiększyć produkcję endokannabinoidów. Substancje te przemieszczają się w kierunku zakończenia presynaptycznego i oddziałują między innymi na receptory CB1. W efekcie może dochodzić do zmiany uwalniania neuroprzekaźników.

Mechanizm ten jest interesujący z punktu widzenia padaczki, ponieważ układ endokannabinoidowy uczestniczy w regulowaniu pobudliwości sieci neuronalnych. Nie oznacza to jednak automatycznie, że zewnętrzne pobudzanie receptorów CB1 przez THC zawsze będzie korzystne. Fizjologiczna aktywacja układu endokannabinoidowego jest precyzyjnie kontrolowana w czasie i przestrzeni, natomiast THC dostarczone z zewnątrz może działać znacznie szerzej i dłużej.

To właśnie jedna z podstawowych przyczyn, dla których zależność między THC a napadami jest tak trudna do jednoznacznego opisania.

THC nie jest tym samym co CBD

Jednym z najważniejszych elementów potrzebnych do zrozumienia aktualnych badań nad konopiami i padaczką jest wyraźne rozróżnienie THC od CBD.

Obie substancje są kannabinoidami występującymi w konopiach, lecz ich profile farmakologiczne znacząco się różnią. THC wykazuje istotną aktywność wobec receptorów kannabinoidowych i odpowiada za większość typowych psychoaktywnych efektów marihuany. CBD nie powoduje porównywalnego odurzenia i charakteryzuje się innym, bardziej złożonym mechanizmem działania.

W przypadku CBD istnieją kontrolowane badania kliniczne potwierdzające działanie przeciwpadaczkowe w wybranych ciężkich zespołach padaczkowych. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa wskazuje między innymi na dowody dotyczące zespołów Dravet i Lennoxa-Gastauta. W Stanach Zjednoczonych zatwierdzono również oczyszczony preparat CBD jako lek stosowany w określonych zespołach przebiegających z napadami.

Nie należy zatem wyciągać wniosku, że skoro lek zawierający oczyszczony CBD może być skuteczny w niektórych rodzajach padaczki, identyczne właściwości posiada marihuana zawierająca wysokie stężenie THC.

To dwa zupełnie różne zagadnienia.

W literaturze naukowej dotyczącej THC wyniki są dużo mniej jednoznaczne. Starsze i nowsze badania przedkliniczne wskazują, że THC może w pewnych modelach ograniczać drgawki, podczas gdy w innych warunkach obserwowano brak działania, działanie mieszane albo możliwość zwiększania podatności na napady. Właśnie dlatego większość współczesnych badań klinicznych nad kannabinoidami w leczeniu padaczki koncentrowała się przede wszystkim na CBD, a nie na THC.

Co pokazały badania przedkliniczne THC?

Historia eksperymentalnych badań nad THC i drgawkami jest długa. Kannabinoidy analizowano w różnych modelach zwierzęcych, stosując odmienne metody wywoływania napadów i różne dawki badanych substancji.

Rezultaty nie były jednolite.

W jednym z szeroko cytowanych przeglądów wcześniejszych eksperymentów przeanalizowano wyniki badań THC przeprowadzonych na kilku gatunkach zwierząt. W większości analizowanych modeli obserwowano pewien efekt przeciwdrgawkowy, ale część doświadczeń nie wykazywała istotnego działania, a pojedyncze badania wskazywały również na działanie prodrgawkowe lub mieszane.

Tego rodzaju wyniki są bardzo ważne, ale wymagają właściwej interpretacji.

Model eksperymentalny napadu u zwierzęcia nie jest odpowiednikiem całej choroby występującej u człowieka. Padaczka obejmuje wiele zespołów i typów napadów wynikających z różnych zaburzeń sieci neuronalnych, mutacji genetycznych, zmian strukturalnych czy zaburzeń metabolicznych.

Substancja skuteczna w jednym eksperymentalnym modelu drgawek nie musi więc automatycznie działać u człowieka z przewlekłą padaczką.

Znaczenie może mieć również dawka. Układ kannabinoidowy charakteryzuje się złożoną farmakologią, dlatego większa dawka nie zawsze oznacza silniejszy efekt terapeutyczny. W eksperymentach dotyczących receptorów CB1 obserwowano sytuacje, w których zależność pomiędzy dawką a wpływem na napady nie była liniowa.

Dochodzi do tego różnica pomiędzy ostrą ekspozycją a długotrwałym stosowaniem. Organizm może adaptować się do regularnej obecności THC. Zmiany w wrażliwości receptorów oraz rozwój tolerancji powodują, że reakcja po jednorazowej ekspozycji nie musi odpowiadać efektom długotrwałego używania.

THC jako modulator pobudliwości neuronów

Aby zrozumieć, dlaczego THC może potencjalnie działać w dwóch przeciwnych kierunkach, trzeba przyjrzeć się funkcji receptorów CB1.

Receptory te znajdują się na różnych zakończeniach neuronalnych. Ich aktywacja może wpływać na uwalnianie zarówno neuroprzekaźników pobudzających, jak i hamujących. Ostateczny rezultat zależy więc między innymi od tego, w której części sieci neuronalnej zachodzi działanie.

Jeżeli zmniejszone zostanie nadmierne uwalnianie pobudzającego glutaminianu, efekt może potencjalnie ograniczać pobudliwość sieci. Z drugiej strony zaburzenie transmisji hamującej może w określonych warunkach działać w przeciwnym kierunku.

Właśnie dlatego opisanie THC jako po prostu „przeciwdrgawkowego” albo „prodrgawkowego” jest zbyt dużym uproszczeniem.

Efekt może zależeć od dawki, rodzaju padaczki, miejsca powstawania napadów, wcześniejszej ekspozycji na THC, wieku, równoczesnego stosowania innych substancji oraz indywidualnych cech układu nerwowego.

Znaczenie może mieć także skład produktu konopnego. W naturalnym materiale roślinnym THC nie występuje w izolacji. Towarzyszą mu CBD oraz liczne inne kannabinoidy, terpeny i związki biologicznie aktywne. Proporcje tych składników mogą być bardzo różne.

Dlatego wyniku eksperymentu wykorzystującego czyste delta-9-THC nie można bezpośrednio przenieść na każdy produkt konopny.

Czy THC może zwiększać ryzyko napadu?

To pytanie jest szczególnie istotne, ponieważ w popularnych publikacjach często przedstawia się kannabinoidy wyłącznie jako potencjalne środki przeciwdrgawkowe.

Literatura naukowa jest bardziej ostrożna.

W 2022 roku opublikowano przegląd dotyczący potencjalnie prodrgawkowego działania konopi. Autorzy przeanalizowali badania dotyczące napadów występujących w związku z ekspozycją na produkty konopne. W większości analizowanych badań ostrej ekspozycji odsetek obserwowanych napadów był większy, niż można byłoby oczekiwać na podstawie częstości ich występowania w populacji odniesienia. Autorzy zaznaczyli jednocześnie, że dostępne dane posiadają istotne ograniczenia metodologiczne. Wskazali THC jako potencjalny czynnik mogący odpowiadać za część obserwowanych zdarzeń, lecz nie jest to równoznaczne z udowodnieniem prostego związku przyczynowego dla każdego przypadku.

Jest to ważne rozróżnienie.

Jeżeli napad wystąpił po użyciu marihuany, nie oznacza to jeszcze automatycznie, że został wywołany wyłącznie przez THC. Znaczenie mogą mieć inne substancje, zanieczyszczenia produktu, jednoczesne przyjmowanie leków, alkohol, zaburzenia snu, indywidualna podatność neurologiczna czy wcześniejsza padaczka.

Jednocześnie takich obserwacji nie powinno się ignorować.

Zwłaszcza współczesne produkty zawierające bardzo duże ilości THC mogą powodować ekspozycję znacznie różniącą się od tej, którą analizowano w części historycznych badań.

Dlaczego CBD zdobyło przewagę nad THC w badaniach nad padaczką?

Rozwój badań nad kannabinoidami doprowadził do interesującej sytuacji. Początkowo dużą uwagę poświęcano THC, ponieważ był to jeden z najlepiej poznanych składników konopi. Z czasem jednak to CBD stało się najważniejszym kannabinoidem analizowanym klinicznie w kontekście padaczki.

Przyczyn było kilka.

Po pierwsze, CBD nie wywołuje typowego dla THC działania odurzającego.

Po drugie, jego profil przeciwdrgawkowy w badaniach przedklinicznych był bardziej konsekwentny.

Po trzecie, pojawiły się kontrolowane badania kliniczne umożliwiające ocenę skuteczności oczyszczonego CBD w konkretnych zespołach padaczkowych.

Ostatecznie doprowadziło to do zatwierdzenia leku zawierającego oczyszczony CBD w leczeniu napadów związanych z określonymi ciężkimi zespołami padaczkowymi. FDA podkreśla przy tym, że zatwierdzenie dotyczy konkretnego produktu leczniczego i konkretnych wskazań, a nie dowolnego produktu zawierającego konopie lub kannabinoidy.

To niezwykle istotne również podczas analizowania THC.

Nie można przenosić wyników badań oczyszczonego CBD na THC ani na rekreacyjne produkty konopne. Podobnie nie można zakładać, że olej konopny o nieznanym składzie będzie odpowiednikiem standaryzowanego produktu leczniczego.

Padaczka lekooporna a zainteresowanie konopiami

Szczególne zainteresowanie kannabinoidami pojawiło się w środowisku pacjentów cierpiących na padaczki trudne do leczenia.

W części ciężkich zespołów padaczkowych napady mogą występować bardzo często pomimo stosowania kilku leków. Choroba może w takich przypadkach znacząco wpływać na rozwój, funkcjonowanie poznawcze, możliwość nauki oraz codzienne życie chorego i jego rodziny.

Nic dziwnego, że każda potencjalnie nowa metoda leczenia wzbudza duże zainteresowanie.

Problem polega na tym, że określenie „medyczna marihuana” może obejmować preparaty o całkowicie odmiennym składzie. Jeden produkt może zawierać przede wszystkim CBD i śladowe ilości THC, inny podobne ilości obu kannabinoidów, a jeszcze inny bardzo wysokie stężenie THC.

Z punktu widzenia farmakologii są to zupełnie różne produkty.

Współczesne dowody dotyczące leczenia niektórych ciężkich padaczek dotyczą przede wszystkim standaryzowanego CBD. Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa wymienia badania kliniczne dotyczące CBD między innymi w zespołach Dravet i Lennoxa-Gastauta.

Nowsze przeglądy systematyczne również wskazują, że w padaczce lekoopornej najbardziej przekonujące dane spośród badanych pochodnych konopi dotyczą właśnie kannabidiolu, podczas gdy dla wielu pozostałych porównań nadal występuje znaczna niepewność.

THC a różne rodzaje napadów

Padaczka nie jest pojedynczą chorobą o identycznym przebiegu u wszystkich osób.

Napady mogą mieć charakter ogniskowy lub uogólniony, mogą przebiegać z zaburzeniem świadomości albo bez niego, a ich manifestacja kliniczna zależy od tego, jakie sieci neuronalne zostają zaangażowane.

To zróżnicowanie ma ogromne znaczenie przy interpretowaniu badań THC.

Jeżeli kannabinoid wpływa na określone mechanizmy neurotransmisji, efekt może zależeć od charakterystyki sieci odpowiedzialnej za dany typ napadu. W jednym modelu zmniejszenie uwalniania neuroprzekaźnika może ograniczać synchronizację neuronów, podczas gdy w innym zaburzenie równowagi pomiędzy pobudzeniem i hamowaniem może nie przynieść korzyści.

Dlatego potrzebne są badania dotyczące konkretnych zespołów padaczkowych, konkretnych dawek i dokładnie określonych preparatów.

Samo stwierdzenie, że ktoś z „padaczką” przyjmował THC, dostarcza bardzo niewiele informacji naukowych.

Znaczenie dawki THC

Dawka jest jednym z najważniejszych, a zarazem najbardziej problematycznych elementów badań nad THC.

W przypadku standardowego leku wiadomo, ile substancji czynnej znajduje się w tabletce lub mililitrze roztworu. Można określić farmakokinetykę, czas osiągania maksymalnego stężenia i zależność pomiędzy dawką a działaniem.

W przypadku niestandaryzowanych produktów konopnych sytuacja może wyglądać zupełnie inaczej.

Rzeczywista ilość THC dostarczona do organizmu zależy od stężenia substancji, drogi podania, biodostępności i sposobu użycia. Kannabinoidy są związkami silnie lipofilnymi, co dodatkowo komplikuje ich farmakokinetykę.

Nie można więc zakładać, że wszystkie ekspozycje na THC są biologicznie równoważne.

Mała dawka przyjęta doustnie, duża dawka produktu wziewnego i skoncentrowany ekstrakt mogą powodować zupełnie odmienne profile stężenia THC oraz jego metabolitów.

W kontekście padaczki ma to szczególne znaczenie, ponieważ wpływ THC na pobudliwość neuronów może nie wykazywać prostej liniowej zależności od dawki.

THC i bariera krew–mózg

THC jest substancją lipofilną i może docierać do ośrodkowego układu nerwowego. To właśnie działanie w mózgu odpowiada za znaczną część jego charakterystycznych efektów psychoaktywnych.

Po dostaniu się do organizmu THC jest metabolizowane przede wszystkim w wątrobie. Powstają metabolity, z których część również wykazuje aktywność biologiczną. Droga podania wpływa na szybkość pojawienia się efektu oraz profil metabolitów.

Ma to znaczenie podczas interpretowania reakcji neurologicznych.

Po inhalacji THC efekt pojawia się stosunkowo szybko. Przy podaniu doustnym początek działania jest wolniejszy, natomiast działanie może utrzymywać się dłużej, a metabolizm pierwszego przejścia zmienia profil ekspozycji organizmu.

W praktyce oznacza to, że samo określenie dawki THC nie opisuje jeszcze całej sytuacji.

Należy wiedzieć, w jaki sposób substancja została podana.

THC, tolerancja i adaptacja układu nerwowego

Regularna ekspozycja na THC może prowadzić do rozwoju tolerancji na część jego efektów. Układ nerwowy adaptuje się do długotrwałego pobudzania receptorów kannabinoidowych.

Z punktu widzenia padaczki rodzi to dodatkowe pytania.

Czy efekt obserwowany po pierwszej dawce będzie taki sam po kilku tygodniach regularnego używania?

Czy zmiany w funkcjonowaniu receptorów CB1 mogą wpływać na próg drgawkowy?

Czy nagłe przerwanie regularnej ekspozycji może zmienić pobudliwość neuronów?

Dostępne opisy kliniczne wskazywały na przypadki zmian częstości napadów zarówno podczas używania konopi, jak i po ich odstawieniu, ale pojedyncze przypadki nie pozwalają ustalić uniwersalnej zależności. W starszej literaturze opisano zarówno potencjalne działanie korzystne, jak i niekorzystne, co dodatkowo pokazuje niejednorodność odpowiedzi.

Zjawisko tolerancji jest jednym z powodów, dla których przyszłe badania powinny obejmować nie tylko krótkotrwałe podawanie kannabinoidów, lecz również konsekwencje długotrwałej ekspozycji i jej zakończenia.

THC a leki przeciwpadaczkowe

Kolejnym ważnym zagadnieniem są potencjalne interakcje z lekami.

Osoby z padaczką, zwłaszcza lekooporną, mogą przyjmować jednocześnie kilka leków przeciwpadaczkowych. Dodanie kolejnej substancji biologicznie aktywnej może wpływać na metabolizm leków, ich działanie lub działania niepożądane.

Kannabinoidy są metabolizowane przez układy enzymatyczne wątroby, które uczestniczą również w metabolizmie wielu leków. Problem interakcji jest szczególnie dobrze opisany w przypadku leczniczego CBD, ale również w odniesieniu do THC pozostaje istotnym przedmiotem badań.

Już wcześniejsze przeglądy farmakologiczne podkreślały, że informacje dotyczące interakcji THC i CBD z lekami przeciwpadaczkowymi były ograniczone i wymagały dalszych badań.

W praktyce oznacza to, że wpływu produktu zawierającego THC nie powinno się rozpatrywać w oderwaniu od pozostałej farmakoterapii.

Jeżeli pacjent przyjmuje kilka leków, obserwowana zmiana liczby napadów może wynikać nie tylko z bezpośredniego działania kannabinoidu, lecz również ze zmian stężenia innych substancji.

Czy istnieje „bezpieczne stężenie THC” dla osoby z padaczką?

Na podstawie obecnego stanu wiedzy nie można wskazać jednej uniwersalnej wartości, poniżej której THC byłoby gwarantowanie neutralne wobec ryzyka napadu u każdej osoby z padaczką.

Indywidualna podatność może być bardzo różna.

Znaczenie mają między innymi rodzaj padaczki, wiek, przyjmowane leki, częstotliwość napadów, dawka THC, sposób podania oraz równoczesna obecność innych kannabinoidów.

Dodatkowo współczesny rynek produktów konopnych obejmuje preparaty o bardzo różnym stężeniu substancji czynnych. Niektóre produkty mogą zawierać ilości THC wielokrotnie większe niż tradycyjny materiał roślinny.

Z tego powodu szczególnie ostrożnie należy podchodzić do prostych porad opartych wyłącznie na procentowej zawartości THC.

Najważniejszy problem: dowody przedkliniczne a dowody kliniczne

Historia badań nad THC i padaczką doskonale pokazuje różnicę pomiędzy obiecującym mechanizmem biologicznym a potwierdzonym leczeniem.

Badania na zwierzętach są niezbędnym etapem rozwoju nowych terapii. Pozwalają określić potencjalne mechanizmy działania, zakres dawek oraz możliwe zagrożenia.

Nie wystarczają jednak do stwierdzenia, że substancja jest skutecznym lekiem dla ludzi.

W przypadku THC istnieją interesujące dane eksperymentalne dotyczące modulowania pobudliwości neuronalnej oraz aktywności drgawkowej. Jednocześnie występują dane wskazujące na możliwość działania przeciwnego w określonych warunkach.

W przypadku CBD droga rozwoju klinicznego poszła znacznie dalej. Randomizowane badania kontrolowane umożliwiły wykazanie działania przeciwpadaczkowego w określonych ciężkich zespołach, co ostatecznie doprowadziło do rejestracji konkretnego leku.

Właśnie ta różnica powinna być punktem wyjścia do oceny wszystkich informacji dotyczących THC i padaczki.

THC pozostaje interesującym obiektem badań nad układem endokannabinoidowym i pobudliwością neuronalną, lecz aktualny poziom dowodów nie pozwala traktować go jako odpowiednika oczyszczonego CBD o potwierdzonym zastosowaniu w konkretnych wskazaniach klinicznych. Współczesne przeglądy literatury podkreślają zarówno potencjalne przeciwdrgawkowe mechanizmy kannabinoidów, jak i konieczność uwzględnienia ich możliwych efektów prodrgawkowych.

Dlaczego wyniki badań nad THC bywają sprzeczne?

Sprzeczności w literaturze nie muszą oznaczać, że jedne badania są prawidłowe, a pozostałe błędne. Mogą wynikać z niezwykłej złożoności badanego zjawiska.

Po pierwsze, THC oddziałuje na system regulacyjny obejmujący różne populacje neuronów.

Po drugie, poszczególne rodzaje padaczki mają odmienne podłoże biologiczne.

Po trzecie, efekt może zmieniać się wraz z dawką.

Po czwarte, znaczenie ma ostra lub przewlekła ekspozycja.

Po piąte, produkty konopne różnią się zawartością THC, CBD i pozostałych związków.

Po szóste, badania zwierzęce wykorzystują różne modele napadów.

Po siódme, dane obserwacyjne dotyczące ludzi są podatne na wpływ wielu dodatkowych czynników.

Wszystko to sprawia, że stwierdzenie „THC pomaga na padaczkę” jest obecnie naukowo zbyt daleko idącym uproszczeniem. Podobnie nadmiernym uproszczeniem byłoby twierdzenie, że THC w każdej sytuacji musi wywoływać napady.

Znacznie bliższe aktualnemu stanowi wiedzy jest stwierdzenie, że THC wykazuje złożony, zależny od warunków wpływ na pobudliwość neuronalną, a dostępne dowody kliniczne nie są wystarczające do uznania go za standardowe leczenie przeciwpadaczkowe.

Badania kliniczne na ludziach – dlaczego danych o THC nadal jest niewiele?

Największym problemem podczas oceny potencjalnego zastosowania THC w padaczce jest brak dużych, nowoczesnych i dobrze kontrolowanych badań klinicznych, które pozwalałyby jednoznacznie określić jego skuteczność. W przypadku wielu substancji leczniczych droga od eksperymentów laboratoryjnych do standardowej terapii jest długa. Najpierw analizuje się mechanizmy działania, później bezpieczeństwo, następnie przeprowadza małe badania pilotażowe, a dopiero na kolejnych etapach duże randomizowane badania kliniczne. W przypadku THC rozwój ten był znacznie wolniejszy niż w przypadku CBD.

Jedną z przyczyn jest psychoaktywność THC. Substancja może wpływać na uwagę, pamięć, czas reakcji, percepcję, nastrój oraz koordynację. W przypadku leczenia przewlekłej choroby neurologicznej takie działania mają szczególne znaczenie. Potencjalny efekt zmniejszający częstotliwość napadów musiałby być oceniany jednocześnie z wpływem na ogólne funkcjonowanie pacjenta.

Z perspektywy medycyny nie wystarczy bowiem wykazać, że określona substancja oddziałuje na mechanizm związany z napadami. Należy również ustalić, czy stosunek potencjalnych korzyści do ryzyka jest korzystny.

Właśnie w tym miejscu THC napotyka poważną przeszkodę. Dawka wystarczająca do wywołania istotnego działania na receptory CB1 może równocześnie powodować działania psychoaktywne. W materiałach Międzynarodowej Ligi Przeciwpadaczkowej dotyczących historii badań nad kannabinoidami zwracano uwagę, że THC wykazywało aktywność przeciwpadaczkową w eksperymentach, jednak możliwość zwiększania jego dawek ograniczały działania niepożądane.

To między innymi dlatego badania kliniczne znacznie intensywniej skierowano w stronę CBD.

Co wiemy z badań CBD i dlaczego jest to ważne dla oceny THC?

Choć artykuł dotyczy przede wszystkim THC, nie sposób przeanalizować tego zagadnienia bez odniesienia do CBD. Historia obu substancji pokazuje bowiem, jak ogromna może być różnica pomiędzy kannabinoidem wykazującym interesujące działanie w laboratorium a preparatem, którego skuteczność została potwierdzona w kontrolowanych badaniach klinicznych.

CBD przeszedł tę drogę znacznie dalej.

Randomizowane badania przeprowadzone u pacjentów z ciężkimi zespołami padaczkowymi wykazały, że standaryzowany kannabidiol może ograniczać częstość określonych napadów. ILAE wymienia dowody dotyczące między innymi zespołu Dravet oraz zespołu Lennoxa-Gastauta.

W Stanach Zjednoczonych oczyszczony CBD w postaci produktu leczniczego Epidiolex został dopuszczony do leczenia napadów związanych z zespołami Lennoxa-Gastauta, Dravet oraz stwardnieniem guzowatym. W aktualnych informacjach FDA wskazano te zastosowania u pacjentów od pierwszego roku życia.

Nie oznacza to jednak, że każdy produkt konopny zawierający CBD wykazuje taką samą skuteczność.

Preparat wykorzystany w badaniach klinicznych ma dokładnie określony skład i dawkę. Produkt sprzedawany jako olejek konopny może mieć zupełnie inną zawartość kannabinoidów. Jeszcze większa różnica występuje między oczyszczonym CBD a marihuaną zawierającą wysokie stężenie THC.

To rozróżnienie jest fundamentalne.

Fakt, że jeden kannabinoid przeszedł pełny proces badań klinicznych i został dopuszczony do leczenia konkretnych zespołów padaczkowych, nie stanowi dowodu skuteczności drugiego kannabinoidu.

THC nie jest zatwierdzonym lekiem przeciwpadaczkowym

Aktualny status regulacyjny bardzo dobrze pokazuje różnicę między CBD i THC.

FDA zatwierdziła oczyszczony kannabidiol do leczenia określonych zespołów przebiegających z napadami, natomiast nie zatwierdziła THC jako leku przeznaczonego do leczenia padaczki. Istnieją leki zawierające syntetyczny odpowiednik delta-9-THC, takie jak dronabinol, ale ich wskazania dotyczą innych problemów medycznych, między innymi nudności związanych z chemioterapią oraz utraty apetytu w określonych stanach chorobowych.

Ta różnica bywa pomijana w internetowych dyskusjach dotyczących „medycznej marihuany”.

Określenie, że THC ma zastosowanie medyczne, nie oznacza automatycznie, że udowodniono jego skuteczność w każdej chorobie, w której badany jest układ endokannabinoidowy.

Każde wskazanie musi być oceniane osobno.

Zespół Dravet i kannabinoidy

Zespół Dravet jest ciężką encefalopatią padaczkową, której pierwsze objawy pojawiają się zazwyczaj we wczesnym dzieciństwie. Choroba często wiąże się z długotrwałymi napadami, zwiększonym ryzykiem stanu padaczkowego oraz zaburzeniami rozwoju.

To właśnie historie dzieci cierpiących na ciężkie padaczki lekooporne odegrały ogromną rolę w popularyzacji zainteresowania preparatami konopnymi.

Jednak kluczowe badania kliniczne przeprowadzone później w tej grupie pacjentów nie dotyczyły wysokich dawek THC. Dotyczyły przede wszystkim oczyszczonego CBD.

Ma to szczególne znaczenie, ponieważ małe dzieci są potencjalnie bardziej podatne na niepożądane działanie substancji psychoaktywnych.

Rozwijający się mózg przechodzi intensywne procesy tworzenia i reorganizacji połączeń neuronalnych. Receptory układu endokannabinoidowego uczestniczą natomiast w wielu procesach rozwojowych. Z tego powodu wpływ długotrwałej ekspozycji na THC w dzieciństwie wymaga szczególnie ostrożnej oceny.

Brak wystarczających danych dotyczących długotrwałego stosowania THC u dzieci z padaczką jest jednym z najważniejszych argumentów przeciwko przenoszeniu wyników eksperymentów na samodzielne leczenie.

Zespół Lennoxa-Gastauta

Innym ciężkim zespołem padaczkowym jest zespół Lennoxa-Gastauta. Charakteryzuje się występowaniem różnych rodzajów napadów, specyficznymi zmianami w EEG i często znaczną opornością na leczenie.

Również w tym przypadku najbardziej przekonujące dowody dotyczące kannabinoidów odnoszą się do CBD.

ILAE wskazuje wyniki badań nad kannabidiolem w zespole Lennoxa-Gastauta jako jeden z najważniejszych przykładów klinicznego zastosowania kannabinoidu w epileptologii.

Nie należy jednak opisywać tych rezultatów jako dowodu na skuteczność marihuany w padaczce.

Preparat farmaceutyczny zawierający oczyszczony CBD i produkt roślinny zawierający THC oraz kilkadziesiąt innych związków to zupełnie inne interwencje.

W przypadku medycyny opartej na dowodach właśnie precyzja preparatu jest kluczowa.

Jeżeli nie wiadomo, jakie substancje i w jakiej dawce otrzymuje pacjent, bardzo trudno ocenić zarówno skuteczność, jak i bezpieczeństwo terapii.

Stwardnienie guzowate i kolejne wskazanie dla CBD

Stwardnienie guzowate jest chorobą genetyczną mogącą prowadzić do powstawania zmian w różnych narządach, w tym w ośrodkowym układzie nerwowym. Padaczka jest jednym z częstych neurologicznych problemów związanych z tym schorzeniem.

Badania kliniczne doprowadziły do rozszerzenia wskazań oczyszczonego CBD również o napady związane ze stwardnieniem guzowatym. FDA zatwierdziła to wskazanie w 2020 roku.

Ponownie mamy więc do czynienia z sytuacją, w której konkretna cząsteczka, konkretna dawka i konkretny produkt farmaceutyczny zostały przebadane w jasno określonej grupie pacjentów.

Dla THC porównywalnego poziomu dowodów nie uzyskano.

Dlaczego pojedyncze historie pacjentów nie wystarczają?

W dyskusjach dotyczących THC i padaczki często pojawiają się historie osób, które deklarują ograniczenie liczby napadów po rozpoczęciu używania marihuany.

Takie przypadki mogą być interesującym punktem wyjścia do badań, ale nie stanowią dowodu skuteczności.

Padaczka może przebiegać bardzo zmiennie.

U części pacjentów występują okresy większej i mniejszej częstości napadów. Zmiany mogą zależeć od snu, stresu, infekcji, hormonów, regularności przyjmowania leków, alkoholu oraz wielu innych czynników.

Jeżeli pacjent rozpoczyna stosowanie produktu konopnego i miesiąc później doświadcza mniejszej liczby napadów, nie można automatycznie stwierdzić, że przyczyną było THC.

Być może w preparacie znajdował się również CBD.

Być może zmieniła się równocześnie farmakoterapia.

Być może poprawił się sen.

Być może nastąpiła naturalna fluktuacja choroby.

Dokładnie z tego powodu prowadzi się randomizowane badania kontrolowane.

Efekt placebo i obserwacja napadów

Badanie leczenia padaczki ma dodatkową trudność: liczenie napadów nie zawsze jest całkowicie obiektywne.

Niektóre napady są bardzo wyraźne i łatwe do rozpoznania. Inne mogą trwać kilka sekund i manifestować się subtelną zmianą świadomości, zachowania albo ruchu.

Rodzice dzieci z ciężką padaczką często prowadzą dzienniczki napadów. Jest to niezwykle cenne narzędzie kliniczne, ale nadal może podlegać błędom obserwacyjnym.

W badaniach nad kannabinoidami znaczenie może mieć również bardzo duża nadzieja związana z eksperymentalną terapią.

Jeżeli pacjent albo opiekun oczekuje zdecydowanej poprawy po rozpoczęciu leczenia, może nieświadomie inaczej interpretować drobne zdarzenia.

Randomizacja i zaślepienie służą właśnie ograniczeniu tego problemu.

W przypadku psychoaktywnego THC uzyskanie pełnego zaślepienia byłoby jednak szczególnie trudne, ponieważ pacjent może rozpoznać otrzymanie aktywnej substancji na podstawie jej charakterystycznego działania.

THC a EEG

Elektroencefalografia, czyli EEG, pozwala rejestrować aktywność elektryczną mózgu i jest jednym z podstawowych badań wykorzystywanych w diagnostyce padaczki.

Badania nad układem kannabinoidowym próbują odpowiedzieć również na pytanie, w jaki sposób substancje takie jak THC wpływają na synchronizację aktywności neuronów.

Nie jest to jednak proste.

Zmiana zapisu EEG po zastosowaniu substancji psychoaktywnej nie musi oznaczać działania przeciwpadaczkowego. THC może wpływać na stan czuwania, uwagę i rytmy fizjologiczne mózgu, a więc również na parametry zapisu niezwiązane bezpośrednio z napadami.

Aby stwierdzić prawdziwe działanie przeciwpadaczkowe, trzeba analizować nie tylko EEG, ale przede wszystkim rzeczywistą częstość i ciężkość napadów oraz długoterminowe funkcjonowanie chorego.

THC i próg drgawkowy

Termin „próg drgawkowy” jest często używany w uproszczony sposób jako określenie podatności mózgu na wywołanie napadu.

Niektóre substancje mogą zwiększać tę podatność, a inne ją zmniejszać.

W przypadku THC wyniki eksperymentów nie pozwalają przypisać mu jednej uniwersalnej wartości wpływu na próg drgawkowy.

W niektórych modelach eksperymentalnych aktywacja receptorów CB1 ograniczała napady. W innych okolicznościach modulowanie tego samego układu prowadziło do efektów mniej korzystnych.

Duże znaczenie ma lokalizacja receptorów CB1.

Receptory te występują zarówno na zakończeniach neuronów glutaminergicznych, jak i GABA-ergicznych.

Glutaminian jest podstawowym neuroprzekaźnikiem pobudzającym w ośrodkowym układzie nerwowym.

GABA jest z kolei jednym z najważniejszych neuroprzekaźników hamujących.

Jeżeli THC zmniejszy uwalnianie glutaminianu w nadmiernie aktywnej sieci, może potencjalnie ograniczać pobudzenie.

Jeśli jednak zmniejszy transmisję hamującą GABA w określonych obwodach, rezultat może być odmienny.

Dlatego działanie kannabinoidów zależy od konkretnej sieci neuronowej, a nie wyłącznie od nazwy receptora.

Rola hipokampa w badaniach nad THC i padaczką

Hipokamp jest jedną z najczęściej badanych struktur mózgu w kontekście padaczki. Szczególne znaczenie ma w padaczce płata skroniowego.

Struktura ta zawiera dużą liczbę receptorów CB1 i jest silnie związana zarówno z pamięcią, jak i regulacją aktywności neuronalnej.

To częściowo wyjaśnia dwa charakterystyczne aspekty działania THC.

Z jednej strony oddziaływanie na receptory kannabinoidowe w hipokampie może zmieniać pobudliwość neuronalną.

Z drugiej – to samo działanie może powodować zaburzenia pamięci krótkotrwałej.

Z punktu widzenia potencjalnego leku przeciwpadaczkowego jest to istotny problem.

Osoba cierpiąca na przewlekłą padaczkę może już doświadczać zaburzeń poznawczych wynikających z samej choroby, napadów, zmian strukturalnych mózgu albo działania leków.

Dodanie substancji pogarszającej pamięć lub koncentrację mogłoby obniżać jakość życia nawet wtedy, gdy częstotliwość napadów zostałaby częściowo ograniczona.

Dlatego współczesne badania neurologiczne coraz częściej oceniają nie tylko liczbę napadów, lecz również funkcjonowanie poznawcze, zachowanie i jakość życia.

Czy THC może wpływać na stan padaczkowy?

Stan padaczkowy jest jednym z najpoważniejszych stanów nagłych w neurologii. Wymaga szybkiego leczenia, ponieważ przedłużająca się aktywność napadowa może prowadzić do poważnych następstw.

Układ endokannabinoidowy był badany eksperymentalnie również w kontekście mechanizmów odpowiedzialnych za utrzymywanie się napadów.

Badania laboratoryjne sugerowały, że aktywacja receptorów CB1 może w określonych modelach ograniczać nadmierną aktywność neuronalną.

Nie oznacza to jednak, że THC może być traktowane jako leczenie stanu padaczkowego.

Standardowe postępowanie opiera się na lekach o dobrze udokumentowanej szybkości, dawkowaniu i skuteczności.

W stanie zagrożenia życia nie ma miejsca na eksperymentowanie z niestandaryzowanymi produktami konopnymi.

To doskonały przykład różnicy między interesującym mechanizmem eksperymentalnym a gotową terapią kliniczną.

Syntetyczne kannabinoidy a naturalne THC

Bardzo ważne jest również odróżnienie naturalnego THC od syntetycznych kannabinoidów obecnych w niektórych nielegalnych produktach.

Syntetyczne kannabinoidy mogą oddziaływać na receptory CB1 znacznie silniej niż THC.

THC jest częściowym agonistą receptora CB1, podczas gdy część syntetycznych kannabinoidów może działać jako silniejsi lub pełni agoniści.

W konsekwencji ich działanie neurologiczne może być znacznie bardziej gwałtowne i nieprzewidywalne.

Opisano przypadki ciężkich zatruć obejmujących zaburzenia świadomości, pobudzenie, objawy psychotyczne, zaburzenia sercowo-naczyniowe oraz drgawki.

Dlatego danych dotyczących syntetycznych kannabinoidów nie można automatycznie przypisywać naturalnemu THC.

Jednocześnie takie obserwacje pokazują, że nadmierna aktywacja receptorów kannabinoidowych zdecydowanie nie jest automatycznie równoznaczna z działaniem przeciwdrgawkowym.

Produkty wysokoprocentowe a historyczne badania

Jednym z problemów dotyczących współczesnej interpretacji literatury jest zmiana dostępnych produktów konopnych.

Część starszych badań powstała w okresie, w którym przeciętna zawartość THC w materiale roślinnym była znacznie niższa niż w wielu współczesnych odmianach i koncentratach.

Dziś dostępne są ekstrakty i koncentraty pozwalające osiągnąć bardzo wysokie stężenie THC.

Z punktu widzenia neurofarmakologii nie jest to drobna różnica.

Wysokie dawki mogą prowadzić do gwałtowniejszego działania psychoaktywnego, zaburzeń lękowych, tachykardii, dezorientacji i innych działań niepożądanych.

Jeżeli wpływ THC na podatność napadową jest zależny od dawki, dane pochodzące z badań produktów o niższym stężeniu mogą nie opisywać w pełni ryzyka związanego z nowoczesnymi koncentratami.

THC i sen – ważny pośredni mechanizm

Sen ma ogromne znaczenie dla osób cierpiących na padaczkę.

U części pacjentów niedobór snu może zwiększać prawdopodobieństwo wystąpienia napadu. Właśnie dlatego podczas wykonywania niektórych badań EEG celowo wykorzystuje się deprywację snu, aby zwiększyć możliwość ujawnienia zmian padaczkowych.

THC może wpływać na sen, ale efekt ten jest złożony.

Niektóre osoby zgłaszają łatwiejsze zasypianie po THC, natomiast długotrwałe stosowanie może prowadzić do zmian architektury snu, rozwoju tolerancji i problemów po odstawieniu.

Dlatego poprawa albo pogorszenie częstości napadów u osoby używającej THC może być częściowo związane nie z bezpośrednim działaniem na ognisko padaczkowe, lecz ze zmianami snu.

Jest to przykład jednego z wielu czynników utrudniających interpretację obserwacji indywidualnych.

THC i stres

Stres jest kolejnym czynnikiem zgłaszanym przez wiele osób z padaczką jako potencjalny czynnik prowokujący napady.

THC może u niektórych osób powodować subiektywne odprężenie.

U innych może jednak zwiększać lęk, wywoływać panikę, dezorientację lub paranoidalne interpretacje otoczenia.

Reakcja zależy między innymi od dawki, wcześniejszego doświadczenia, indywidualnej wrażliwości i składu preparatu.

Z tego powodu argument, że THC może ograniczać napady poprzez redukcję stresu, nie może być uogólniony na wszystkich pacjentów.

U jednej osoby reakcja psychiczna może być uspokajająca, a u innej dokładnie odwrotna.

Alkohol, THC i padaczka

Szczególnie ryzykownym problemem jest jednoczesne używanie THC i alkoholu.

Alkohol sam w sobie może wpływać na ryzyko napadów, zwłaszcza w przypadku dużych ilości oraz okresu po zaprzestaniu intensywnego picia.

Połączenie go z THC dodatkowo utrudnia przewidywanie reakcji organizmu.

Obie substancje mogą wpływać na świadomość, koordynację oraz ocenę sytuacji.

Dla osoby z padaczką oznacza to nie tylko potencjalny wpływ na sam napad, ale również większe ryzyko urazu w przypadku jego wystąpienia.

Co więcej, używanie substancji psychoaktywnych może prowadzić do pomijania dawek leków przeciwpadaczkowych albo zaburzać regularny sen.

Dlatego analiza wpływu THC na padaczkę musi uwzględniać kontekst całego stylu życia, a nie tylko bezpośrednią farmakologię THC.

THC i regularność stosowania leków

Jednym z najskuteczniejszych sposobów ograniczania napadów u wielu osób z padaczką jest regularne przyjmowanie przepisanych leków.

Pominięcie dawki może prowadzić do spadku stężenia leku i zwiększenia ryzyka napadu.

Silne działanie psychoaktywne THC może u części osób wpływać na pamięć krótkotrwałą i organizację codziennych czynności.

Teoretycznie oznacza to, że nawet jeśli THC nie powodowałoby bezpośredniego wzrostu pobudliwości neuronów, mogłoby pośrednio zwiększyć ryzyko problemów poprzez zaburzenie regularności farmakoterapii.

W badaniach klinicznych takie czynniki nazywa się czynnikami zakłócającymi.

Ich uwzględnienie jest niezbędne, aby właściwie interpretować obserwowane wyniki.

Interakcje farmakokinetyczne

Jednym z najbardziej skomplikowanych problemów w leczeniu padaczki są interakcje między lekami.

Wielu pacjentów, szczególnie z padaczką lekooporną, przyjmuje kilka preparatów jednocześnie.

Każdy z nich może być metabolizowany przez określone enzymy wątrobowe.

Kannabinoidy również korzystają z tych szlaków metabolicznych.

Jeżeli dwie substancje są metabolizowane przez ten sam układ enzymatyczny albo jedna hamuje enzym odpowiedzialny za metabolizm drugiej, stężenie leku we krwi może się zmienić.

Może wówczas dojść do dwóch przeciwstawnych sytuacji.

Stężenie leku przeciwpadaczkowego może wzrosnąć i zwiększyć ryzyko działań niepożądanych.

Albo może spaść i zmniejszyć ochronę przed napadami.

To kolejny powód, dla którego eksperymentowanie z kannabinoidami bez uwzględnienia pełnej farmakoterapii jest problematyczne.

Interakcje farmakodynamiczne

Interakcje nie muszą dotyczyć wyłącznie metabolizmu.

Dwie substancje mogą działać na różne receptory, ale powodować podobny efekt kliniczny.

Przykładem może być senność.

Niektóre leki przeciwpadaczkowe powodują ospałość i spowolnienie reakcji. THC również może wywoływać senność, zawroty głowy oraz zaburzenia koordynacji.

Połączenie tych efektów może być silniejsze niż działanie każdej substancji osobno.

Dla pacjenta może oznaczać trudności w pracy, nauce, prowadzeniu pojazdów albo wykonywaniu codziennych czynności.

Dlatego ocena terapii przeciwpadaczkowej nie ogranicza się jedynie do liczby napadów.

THC a pamięć i funkcje poznawcze

Problemy z pamięcią należą do częstych trudności zgłaszanych przez osoby z padaczką.

Mogą wynikać z samej choroby, lokalizacji ogniska padaczkowego, częstych napadów albo przyjmowanych leków.

THC może dodatkowo wpływać na pamięć roboczą i krótkotrwałą.

Ma to szczególne znaczenie w przypadku padaczki płata skroniowego, ponieważ hipokamp odgrywa podstawową rolę zarówno w procesach pamięciowych, jak i w powstawaniu części napadów ogniskowych.

Potencjalny lek dla chorego z padaczką powinien więc być oceniany nie tylko pod względem tego, czy zmniejsza liczbę napadów, ale także czy nie pogarsza funkcji poznawczych bardziej, niż pozwala zaakceptować potencjalna korzyść.

THC u nastolatków z padaczką

Okres dojrzewania jest szczególnie istotny z punktu widzenia badań neurologicznych.

Mózg nastolatka nadal intensywnie się rozwija.

Jednocześnie jest to wiek, w którym część osób po raz pierwszy eksperymentuje z marihuaną.

Jeżeli nastolatek dodatkowo cierpi na padaczkę, ocena ryzyka staje się jeszcze bardziej skomplikowana.

Trzeba uwzględnić wpływ na rozwój poznawczy, zachowanie, sen, leczenie podstawowej choroby oraz możliwe interakcje z lekami.

Dlatego danych pochodzących od zdrowych dorosłych użytkowników konopi nie można bezpośrednio przenosić na młodzież z chorobą neurologiczną.

THC podczas ciąży u osoby z padaczką

Padaczka w ciąży wymaga szczególnie precyzyjnego prowadzenia, ponieważ zarówno niekontrolowane napady, jak i niektóre leki mogą mieć znaczenie dla zdrowia matki i rozwijającego się płodu.

Dodawanie THC w takim okresie stanowi dodatkowy, słabo poznany czynnik.

FDA zwraca uwagę na potencjalne ryzyko związane ze stosowaniem produktów konopnych podczas ciąży i karmienia piersią oraz zaleca konsultację z lekarzem w tej kwestii.

W przypadku osoby z padaczką znaczenie ma ponadto utrzymanie stabilnego schematu leczenia przeciwpadaczkowego.

Samodzielne zmienianie terapii w ciąży może być szczególnie niebezpieczne.

Czy proporcja THC do CBD ma znaczenie?

Wiele preparatów konopnych zawiera oba główne kannabinoidy.

Można więc spotkać produkty z dominacją THC, dominacją CBD albo bardziej zrównoważonym stosunkiem obu substancji.

Teoretycznie obecność CBD może modyfikować część efektów THC.

Nie oznacza to jednak, że dowolny produkt zawierający obie substancje automatycznie uzyskuje właściwości preparatu przeciwpadaczkowego.

Kluczowe są konkretne dawki.

Jeżeli preparat zawiera niewielką ilość CBD i dużą ilość THC, nie można zakładać, że obecność CBD „neutralizuje” wszystkie potencjalne działania niepożądane THC.

Z kolei bardzo wysokie dawki oczyszczonego CBD stosowane w badaniach przeciwpadaczkowych są farmakologicznie zupełnie inną sytuacją niż kilka miligramów CBD obecnych w produkcie rekreacyjnym.

Czy tak zwany efekt otoczenia ma znaczenie dla padaczki?

W świecie konopi często mówi się o „efekcie otoczenia”, zgodnie z którym różne kannabinoidy i terpeny mają wspólnie tworzyć efekt odmienny od działania pojedynczych składników.

Hipoteza ta jest interesująca, ale w kontekście leczenia padaczki wymaga bardzo ostrożnego podejścia.

Aby potwierdzić przewagę kombinacji, należałoby porównać w kontrolowanym badaniu określony ekstrakt z oczyszczonym CBD, THC, placebo oraz innymi kombinacjami.

Bez takiego badania trudno określić, który składnik odpowiada za obserwowany rezultat.

W medycynie pojęcie synergii musi być poparte konkretnymi danymi.

Sama obecność wielu związków w roślinie nie jest dowodem, że ich połączenie będzie skuteczniejsze albo bezpieczniejsze.

Standaryzacja jako jeden z największych problemów

Jednym z największych osiągnięć współczesnej farmakologii jest możliwość dokładnego określenia dawki substancji czynnej.

Pacjent przyjmujący 100 miligramów danego leku powinien otrzymać praktycznie identyczną ilość substancji niezależnie od serii produkcyjnej.

W przypadku części niestandaryzowanych produktów konopnych sytuacja jest znacznie trudniejsza.

Różnice mogą dotyczyć stężenia THC i CBD, obecności innych kannabinoidów oraz zanieczyszczeń.

Jeżeli preparat ma być badany jako potencjalne leczenie padaczki, musi być powtarzalny.

W przeciwnym razie nawet pozytywnego wyniku nie będzie można łatwo odtworzyć.

Właśnie dlatego FDA podkreśla znaczenie dobrze kontrolowanych badań i jednolitych standardów produkcji w przypadku preparatów stosowanych u osób z poważnymi zespołami padaczkowymi.

Aktualny kierunek epileptologii

Współczesna epileptologia coraz bardziej odchodzi od myślenia o padaczce jako jednej chorobie.

Międzynarodowa Liga Przeciwpadaczkowa zaktualizowała w 2025 roku klasyfikację napadów, aby jeszcze precyzyjniej opisywać ich charakter i ułatwić standaryzację diagnostyki oraz badań.

Ma to ogromne znaczenie również dla badań nad kannabinoidami.

Zamiast zadawać pytanie „czy THC działa na padaczkę?”, coraz bardziej zasadne jest pytanie:

czy określony kannabinoid, w konkretnej dawce, u pacjentów z konkretnym zespołem padaczkowym, przy określonych lekach towarzyszących, zmniejsza określony typ napadów bez powodowania nieakceptowalnych działań niepożądanych?

Dopiero tak precyzyjnie sformułowane pytanie może prowadzić do wiarygodnej odpowiedzi.

Coraz większe znaczenie genetyki

Współczesne badania nad padaczką pokazują, że wiele zespołów ma podłoże genetyczne.

Mutacje mogą wpływać między innymi na kanały jonowe, receptory oraz białka kontrolujące komunikację neuronów.

Oznacza to, że dwóch pacjentów mających na pierwszy rzut oka podobne napady może posiadać całkowicie odmienne mechanizmy choroby.

To również może tłumaczyć, dlaczego reakcje na kannabinoidy są różne.

Jeżeli określona mutacja zmienia pobudliwość konkretnej grupy neuronów, wpływ receptora CB1 na tę sieć może różnić się od sytuacji obserwowanej w innym rodzaju padaczki.

W przyszłości farmakologia kannabinoidowa może więc być badana znacznie bardziej precyzyjnie – nie jako jedna terapia dla wszystkich pacjentów, lecz jako możliwy element medycyny spersonalizowanej.

Biomarkery odpowiedzi na kannabinoidy

Jednym z najbardziej interesujących kierunków przyszłych badań jest znalezienie biomarkerów pozwalających przewidzieć odpowiedź na określony kannabinoid.

Biomarkerem mogłaby być mutacja genetyczna, określony wzorzec EEG, wynik obrazowania mózgu albo inna mierzalna cecha biologiczna.

Dzięki temu zamiast podawać preparat dużej grupie pacjentów i sprawdzać, kto zareaguje, można byłoby wcześniej określić osoby mające największą szansę na korzyść.

W przypadku THC miałoby to szczególne znaczenie ze względu na stosunkowo wąskie okno pomiędzy potencjalnym działaniem pożądanym a niepożądanymi efektami psychoaktywnymi.

Czy można oddzielić działanie przeciwdrgawkowe THC od odurzenia?

To jedno z najbardziej interesujących pytań farmakologicznych.

Jeżeli pewne elementy aktywacji układu CB1 rzeczywiście mogą ograniczać nadmierną pobudliwość neuronalną, naukowcy mogą próbować wykorzystać ten mechanizm bez wywoływania pełnego działania psychoaktywnego typowego dla THC.

Jedną z możliwości jest projektowanie związków działających selektywnie w określonych tkankach.

Inną – modulowanie enzymów odpowiadających za naturalne endokannabinoidy zamiast bezpośredniego pobudzania receptorów przez THC.

Jeszcze inną drogą może być tworzenie cząsteczek preferujących określone szlaki sygnałowe wewnątrz komórki.

Takie podejścia pokazują, że przyszłość badań nad układem endokannabinoidowym w padaczce nie musi polegać na stosowaniu samego THC.

Możliwe, że THC pozostanie przede wszystkim narzędziem umożliwiającym zrozumienie mechanizmu, który później zostanie wykorzystany przez znacznie bardziej precyzyjne leki.

Endokannabinoidy jako naturalny system ochronny mózgu

Jedną z najciekawszych hipotez dotyczących padaczki jest możliwość, że układ endokannabinoidowy działa w pewnych warunkach jako naturalny mechanizm ochronny przed nadmiernym pobudzeniem neuronów.

Po silnej aktywacji neuronu produkowane mogą być endokannabinoidy, które przemieszczają się w kierunku zakończenia presynaptycznego.

Po związaniu z receptorem CB1 mogą zmniejszyć uwalnianie określonych neuroprzekaźników.

Mechanizm ten działa lokalnie i krótkotrwale.

THC działa inaczej.

Po dostaniu się do organizmu oddziałuje jednocześnie na receptory w wielu obszarach mózgu.

Zamiast precyzyjnej odpowiedzi pojawiającej się tylko tam, gdzie aktywność neuronalna stała się zbyt duża, mamy szeroką farmakologiczną aktywację receptorów.

To może tłumaczyć, dlaczego naśladowanie naturalnego układu za pomocą THC nie zawsze prowadzi do takiego samego rezultatu jak fizjologiczne działanie endokannabinoidów.

Nowoczesne leki ukierunkowane na układ endokannabinoidowy

Z punktu widzenia przyszłych badań bardzo interesujące jest nie tylko THC, lecz cały układ endokannabinoidowy.

Badacze analizują enzymy odpowiedzialne za rozkład endokannabinoidów, ich syntezę, transport oraz szczegółowe mechanizmy działania receptorów.

Teoretycznie można stworzyć lek zwiększający aktywność endokannabinoidów wyłącznie tam, gdzie organizm sam zaczyna je produkować.

Byłoby to rozwiązanie bardziej precyzyjne niż dostarczenie egzogennego agonisty receptora działającego w całym mózgu.

Czy takie strategie okażą się skuteczne w padaczce, pozostaje pytaniem badawczym.

Jednak pokazują one, jak bardzo współczesna nauka oddaliła się od prostego pytania, czy „marihuana pomaga na napady”.

Dzisiaj przedmiotem badań jest cała sieć receptorów, enzymów, neuroprzekaźników i genów.

Dlaczego przyszłe badania THC nadal mają sens?

Mimo że dowody kliniczne na rzecz THC są obecnie zdecydowanie słabsze niż dla CBD, dalsze badania tej cząsteczki nadal mogą być wartościowe.

Po pierwsze, THC jest jednym z najważniejszych narzędzi pozwalających badać funkcjonowanie receptora CB1.

Po drugie, zrozumienie sytuacji, w których działa przeciwdrgawkowo albo prodrgawkowo, może ujawnić nowe mechanizmy samej padaczki.

Po trzecie, badania mogą pomóc określić ryzyko używania produktów wysokotetrahydrokannabinolowych przez osoby z już rozpoznaną padaczką.

Po czwarte, poznanie strukturalnych właściwości THC może pomóc w tworzeniu nowych związków zachowujących korzystne działanie, ale pozbawionych części niekorzystnych efektów.

Nie oznacza to więc, że THC należy skreślić jako obiekt zainteresowania neurologii.

Oznacza natomiast, że należy oddzielić znaczenie naukowe tej cząsteczki od twierdzenia o udowodnionej skuteczności terapeutycznej.

Aktualne stanowisko dowodów

Na obecnym etapie można wskazać wyraźną asymetrię w jakości danych.

Dla oczyszczonego CBD istnieją randomizowane badania kliniczne i określone wskazania terapeutyczne w ciężkich zespołach padaczkowych. ILAE nadal przedstawia kannabidiol jako kannabinoid, dla którego wykazano skuteczność w wybranych typach padaczki.

Dla THC dysponujemy przede wszystkim mechanistycznym uzasadnieniem, badaniami przedklinicznymi, ograniczonymi obserwacjami klinicznymi oraz danymi wskazującymi zarówno na możliwość działania przeciwdrgawkowego, jak i niekorzystnego w określonych warunkach.

Nie jest to poziom dowodów pozwalający traktować THC jako zamiennik standardowego leczenia przeciwpadaczkowego.

Co równie ważne, brak jednoznacznych dowodów skuteczności nie oznacza, że THC jest biologicznie obojętne.

Wręcz przeciwnie.

Oddziałuje ono na jeden z najważniejszych systemów modulujących komunikację neuronów.

Problem polega na tym, że jego działanie jest zbyt złożone, zależne od kontekstu i trudne do kontrolowania, aby na podstawie obecnej wiedzy przedstawić prostą zasadę dotyczącą jego wpływu na wszystkie rodzaje padaczki.

Co powinny wyjaśnić kolejne badania?

Przyszłe eksperymenty powinny znacznie dokładniej odpowiadać na pytanie, którzy pacjenci są najbardziej podatni na korzystne lub niekorzystne działanie THC.

Potrzebne jest określenie znaczenia konkretnych zespołów padaczkowych.

Niezbędne jest zbadanie wpływu dawek.

Trzeba porównać podanie jednorazowe z przewlekłym.

Potrzebne są dane dotyczące odstawienia po długotrwałym stosowaniu.

Należy dokładniej zbadać interakcje z nowoczesnymi lekami przeciwpadaczkowymi.

Konieczne jest również monitorowanie funkcji poznawczych i psychicznych.

Sama liczba napadów jest zbyt wąskim kryterium.

Jeżeli terapia zmniejsza liczbę napadów, ale jednocześnie znacząco pogarsza pamięć, nastrój albo zdolność codziennego funkcjonowania, całkowita korzyść może być niewielka.

THC i padaczka w erze medycyny precyzyjnej

Najbardziej prawdopodobnym kierunkiem dalszego rozwoju epileptologii jest coraz bardziej spersonalizowane leczenie.

Pacjenci będą klasyfikowani nie tylko na podstawie wyglądu napadu, ale również jego mechanizmu, genetyki, charakterystyki sieci neuronalnej i odpowiedzi na wcześniejsze leczenie.

Aktualizacja klasyfikacji napadów ILAE z 2025 roku wpisuje się właśnie w trend coraz dokładniejszego opisywania różnych rodzajów zdarzeń padaczkowych.

W takim modelu pytanie o THC również będzie musiało stać się bardziej precyzyjne.

Możliwe, że określony mechanizm kannabinoidowy okaże się przydatny tylko dla niewielkiej podgrupy pacjentów.

Możliwe również, że w innych podgrupach aktywacja tego samego układu zwiększa ryzyko.

Dopiero wysokiej jakości badania pozwolą rozdzielić te sytuacje.

Największy paradoks badań nad THC

THC jest doskonałym przykładem substancji, której działanie biologiczne jest niezwykle interesujące, ale której zastosowanie terapeutyczne w konkretnym wskazaniu może być znacznie trudniejsze.

Nie ma wątpliwości, że wpływa na mózg.

Nie ma również wątpliwości, że układ endokannabinoidowy uczestniczy w regulowaniu pobudliwości neuronów.

Nie wynika z tego jednak automatycznie, że THC jest skutecznym lekiem przeciwpadaczkowym.

Pomiędzy tymi stwierdzeniami znajduje się ogromny obszar farmakologii, neurologii i badań klinicznych.

Właśnie ten obszar pozostaje obecnie najważniejszym polem badań.

Największą wartość THC dla przyszłości epileptologii może ostatecznie stanowić nie samo THC jako lek, lecz wiedza zdobyta dzięki badaniu sposobu, w jaki ta cząsteczka oddziałuje na sieci neuronalne i układ endokannabinoidowy.

Czy THC może sprowokować napad u osoby bez rozpoznanej padaczki?

Jednym z najbardziej interesujących, a zarazem kontrowersyjnych zagadnień dotyczących THC jest możliwość występowania napadów również u osób, które wcześniej nie miały rozpoznanej padaczki. Problem ten analizowano przede wszystkim w badaniach obserwacyjnych oraz opisach przypadków związanych z ostrą ekspozycją na produkty konopne.

Przegląd opublikowany w 2022 roku przeanalizował dostępne badania dotyczące potencjalnie prodrgawkowego działania konopi. Autorzy uwzględnili 13 publikacji spełniających kryteria jakościowe. W dziesięciu z jedenastu badań dotyczących ostrej ekspozycji na konopie odnotowano częstość napadów większą, niż można byłoby oczekiwać na podstawie ich występowania w populacji ogólnej. Autorzy podkreślili jednak liczne ograniczenia danych, takie jak brak pełnej wiedzy o składzie używanych produktów czy obecności innych substancji. Jednocześnie wskazali, że THC może być jednym z czynników odpowiedzialnych za obserwowane zjawisko.

Nie oznacza to, że każda osoba używająca THC jest narażona na wysokie ryzyko napadu.

Miliony ludzi przyjmują produkty zawierające THC bez wystąpienia drgawek. Kluczową kwestią jest indywidualna podatność.

U niektórych osób mogą występować niezdiagnozowane wcześniej predyspozycje neurologiczne. Pierwszy napad padaczkowy może pojawić się dopiero po zadziałaniu określonego czynnika prowokującego.

W takich przypadkach THC może potencjalnie pełnić rolę jednego z wielu elementów obniżających próg wystąpienia napadu.

Napad padaczkowy nie zawsze oznacza padaczkę

Warto podkreślić ważne rozróżnienie terminologiczne.

Pojedynczy napad padaczkowy nie jest automatycznie równoznaczny z rozpoznaniem przewlekłej padaczki.

Napad może wystąpić w następstwie ostrego zaburzenia metabolicznego, urazu, niedotlenienia, zatrucia, odstawienia niektórych substancji czy bardzo wysokiej gorączki u dziecka.

Jeżeli napad pojawia się w bezpośrednim związku z zatruciem lub działaniem substancji psychoaktywnej, może zostać zakwalifikowany jako napad prowokowany.

Ma to duże znaczenie podczas analizowania raportów dotyczących konopi.

Jeżeli u pacjenta po przyjęciu bardzo wysokiej dawki produktu z THC pojawiają się drgawki, nie można na tej podstawie stwierdzić, że marihuana spowodowała rozwój przewlekłej padaczki.

Z drugiej strony taki przypadek może być istotnym sygnałem dotyczącym ostrej neurotoksyczności lub wpływu THC na próg drgawkowy.

Dlaczego ostre zatrucia są szczególnie interesujące dla naukowców?

W warunkach eksperymentalnych podawanie bardzo wysokich dawek potencjalnie niebezpiecznej substancji zdrowym ludziom byłoby nieetyczne.

Dlatego ważnym źródłem informacji są dane pochodzące z toksykologii klinicznej.

Lekarze mogą analizować przypadki osób przyjmowanych do szpitala po przypadkowym lub celowym spożyciu dużej ilości THC.

Dotyczy to szczególnie dzieci, które przypadkowo zjadły produkty spożywcze zawierające THC.

U małych dzieci ta sama bezwzględna ilość substancji oznacza znacznie większą dawkę w przeliczeniu na kilogram masy ciała.

Dodatkowo rozwijający się układ nerwowy może reagować inaczej niż mózg dorosłego.

Właśnie dlatego produkty zawierające THC powinny być zabezpieczone przed dziećmi. FDA podkreśla znaczenie zapobiegania przypadkowemu spożyciu produktów konopnych przez najmłodszych.

Produkty spożywcze z THC a ryzyko przedawkowania

Produkty spożywcze zawierające THC tworzą szczególny problem farmakologiczny.

Po inhalacji efekt pojawia się szybko i użytkownik stosunkowo łatwo zauważa, że przyjął dużą dawkę.

Po spożyciu doustnym działanie rozwija się wolniej.

Osoba może uznać, że produkt „nie działa”, i przyjąć kolejną porcję.

Kiedy wcześniejsze dawki zostaną wchłonięte, całkowita ilość THC może okazać się znacznie większa od zamierzonej.

Wątroba przekształca THC między innymi do aktywnego 11-hydroksy-THC, który również oddziałuje psychoaktywnie.

W rezultacie doświadczenie po doustnym THC może być intensywne i długotrwałe.

Dla osoby z padaczką jest to szczególnie istotne, ponieważ gwałtowna zmiana stanu neurologicznego komplikuje ocenę potencjalnego ryzyka.

Koncentraty THC i nowa rzeczywistość badań

Historyczne określenie „marihuana” coraz słabiej opisuje cały rynek produktów zawierających THC.

Obok suszu istnieją obecnie koncentraty, ekstrakty, produkty do waporyzacji i artykuły spożywcze.

Różnice w dawce mogą być ogromne.

Z punktu widzenia badań nad padaczką ma to fundamentalne znaczenie.

Jeżeli badanie sprzed kilkudziesięciu lat dotyczyło materiału roślinnego zawierającego relatywnie niewielką ilość THC, jego wyniki nie muszą w pełni odpowiadać skutkom ekspozycji na współczesny koncentrat.

Naukowcy muszą więc dokładnie określać nie tylko rodzaj kannabinoidu, ale również dawkę, drogę podania, stężenie we krwi i skład całego preparatu.

Bez tych informacji porównywanie badań może prowadzić do błędnych wniosków.

THC a napady ogniskowe

Napady ogniskowe rozpoczynają się w określonej sieci neuronów w jednej części mózgu.

Mogą przebiegać bez zaburzenia świadomości lub z jego upośledzeniem.

Objawy zależą od lokalizacji początku napadu.

Jeżeli aktywność rozpoczyna się w obszarach kontrolujących ruch, mogą pojawić się nietypowe ruchy kończyny.

Jeżeli obejmuje struktury związane z pamięcią i emocjami, pacjent może doświadczać nagłego lęku, uczucia déjà vu, nietypowych zapachów albo zaburzeń świadomości.

Układ endokannabinoidowy jest obecny w wielu obszarach mózgu, w których mogą rozpoczynać się napady ogniskowe.

Szczególnie intensywnie badany jest hipokamp.

Teoretycznie modulowanie transmisji glutaminianu poprzez receptor CB1 mogłoby ograniczać nadmierne pobudzenie.

Jednocześnie szerokie działanie THC na receptory CB1 oznacza, że substancja wpływa również na sieci niezwiązane bezpośrednio z ogniskiem napadu.

To jedna z przyczyn, dla których bardziej precyzyjne leki mogłyby w przyszłości okazać się korzystniejsze od samego THC.

THC a napady uogólnione

Napady uogólnione angażują od początku rozległe obustronne sieci mózgowe.

Do tej kategorii należą różne rodzaje napadów, między innymi toniczno-kloniczne, miokloniczne czy nieświadomości.

Mechanizmy powstawania poszczególnych napadów mogą się istotnie różnić.

Dlatego również w tej grupie nie można zakładać, że jedna substancja działająca na układ endokannabinoidowy będzie wpływała identycznie na wszystkie rodzaje aktywności napadowej.

W badaniach przedklinicznych kannabinoidy oceniano w wielu modelach drgawek.

Część wyników sugerowała działanie przeciwdrgawkowe THC, lecz nie było ono uniwersalne.

Duży przegląd opublikowany w 2024 roku w „Physiological Reviews” podkreśla zarówno przeciwdrgawkowe, jak i prodrgawkowe efekty różnych kannabinoidów obserwowane w modelach zwierzęcych oraz potrzebę dalszego wyjaśniania tych mechanizmów.

Częstość napadów to nie wszystko

Wiele osób ocenia leczenie padaczki wyłącznie na podstawie liczby napadów.

W rzeczywistości współczesna epileptologia zwraca uwagę również na ich ciężkość.

Dla pacjenta ogromne znaczenie może mieć skrócenie czasu napadu, zmniejszenie liczby urazów, ograniczenie napadów nocnych albo skrócenie okresu dezorientacji po napadzie.

W badaniu potencjalnego działania THC należałoby więc monitorować kilka różnych parametrów.

Sam fakt zmniejszenia liczby napadów na przykład z dziesięciu do ośmiu miesięcznie nie opisuje jeszcze całkowitego efektu terapii.

Jeżeli pozostałe napady stają się cięższe albo pacjent doświadcza nasilonych problemów poznawczych, korzyść może być niewielka.

Z drugiej strony nawet umiarkowane zmniejszenie liczby ciężkich napadów prowadzących do upadków może mieć dla konkretnej osoby duże znaczenie.

Dlatego projektowanie badań klinicznych jest znacznie bardziej skomplikowane, niż sugeruje proste liczenie napadów.

Jakość życia jako podstawowy punkt końcowy

Padaczka wpływa na wiele obszarów życia.

Może ograniczać zdolność do pracy, prowadzenia pojazdów, nauki oraz samodzielnego funkcjonowania.

Nieprzewidywalność napadów powoduje również znaczące obciążenie psychiczne.

Dlatego idealna terapia powinna nie tylko ograniczać napady, ale również poprawiać całkowitą jakość życia pacjenta.

W przypadku THC kwestia ta jest szczególnie interesująca.

U części osób może ono powodować rozluźnienie lub poprawę subiektywnego samopoczucia.

U innych mogą pojawić się lęk, zaburzenia pamięci, problemy z motywacją, zawroty głowy albo nadmierna senność.

Tak duże zróżnicowanie reakcji oznacza, że ocena jakości życia powinna być integralną częścią przyszłych badań nad THC u osób z padaczką.

THC a okres ponapadowy

Po napadzie pacjent może wejść w tak zwany okres ponapadowy.

Może występować senność, splątanie, ból głowy, osłabienie, zaburzenia mowy albo problemy z pamięcią.

Czas trwania tych objawów jest bardzo różny.

THC również może powodować zaburzenia orientacji, pamięci i koordynacji.

W praktyce połączenie tych efektów mogłoby utrudniać ocenę stanu pacjenta po napadzie.

Jeżeli osoba używa THC regularnie, lekarz musi rozważyć, które objawy wynikają z samego napadu, które z działania kannabinoidu, a które z połączenia obu czynników.

Ma to znaczenie szczególnie w ostrych sytuacjach medycznych.

Status epilepticus a samodzielne eksperymentowanie z THC

Szczególnie niebezpieczne jest przekonanie, że produkt konopny może zastąpić leczenie ratunkowe podczas przedłużającego się napadu.

Stan padaczkowy jest sytuacją wymagającą natychmiastowej interwencji medycznej.

Leczenie opiera się na substancjach o szybko rozpoczynającym się, przewidywalnym działaniu.

THC nie posiada takiego statusu terapeutycznego.

Nie istnieją wiarygodne dowody pozwalające traktować rekreacyjny albo niestandaryzowany produkt zawierający THC jako odpowiednik leku ratunkowego.

Potwierdzona skuteczność niektórych kannabinoidów w przewlekłym leczeniu określonych zespołów padaczkowych nie oznacza ich przydatności w przerywaniu ostrego, długotrwałego napadu.

To dwa zupełnie różne zastosowania kliniczne.

Dlaczego CBD nie działa głównie przez receptor CB1?

Różnica pomiędzy CBD a THC staje się jeszcze ciekawsza, gdy spojrzymy na mechanizmy molekularne.

THC silnie kojarzone jest z receptorem CB1.

CBD natomiast nie działa jak klasyczny agonista tego receptora.

Jego potencjalne mechanizmy przeciwdrgawkowe obejmują kilka innych szlaków związanych z regulacją pobudliwości komórkowej.

Dokumentacja FDA dotycząca rozwoju oczyszczonego CBD wskazywała między innymi na modulację sygnalizacji GPR55, TRPV1, wewnątrzkomórkowego wapnia oraz układu adenozynowego jako możliwe mechanizmy wpływające na hiperaktywność neuronów.

To bardzo ważna informacja.

Pokazuje bowiem, że skuteczność CBD w części padaczek nie jest dowodem, że bezpośrednie pobudzanie receptora CB1 przez THC powinno działać jeszcze lepiej.

Wręcz przeciwnie.

Oba kannabinoidy mogą osiągać bardzo odmienne efekty biologiczne pomimo pochodzenia z tej samej rośliny.

Czy połączenie CBD i THC może być lepsze?

To pytanie pojawia się bardzo często.

Teoretycznie można sobie wyobrazić, że połączenie dwóch kannabinoidów przyniesie efekt korzystniejszy niż każda substancja stosowana osobno.

Problem polega na tym, że hipotezę należy udowodnić.

Jeżeli do skutecznej dawki CBD doda się THC, mogą pojawić się dodatkowe działania psychoaktywne.

Aby uzasadnić takie połączenie, należałoby wykazać, że dodatkowe THC daje mierzalną korzyść kliniczną, która przewyższa związane z nim ryzyko.

Nie wystarczy stwierdzić, że oba kannabinoidy pochodzą z tej samej rośliny.

W 2025 roku opublikowano systematyczny przegląd i metaanalizę randomizowanych badań dotyczących pochodnych konopi i syntetycznych analogów w padaczce lekoopornej. Sam fakt, że nadal prowadzone są takie analizy, pokazuje ogromne zainteresowanie tym obszarem, ale również potrzebę precyzyjnego oddzielania danych dotyczących poszczególnych preparatów.

Dlaczego określenie „olej konopny” może wprowadzać w błąd?

W internecie określenie „olej konopny” może oznaczać kilka zupełnie różnych produktów.

Może chodzić o olej z nasion konopi, który praktycznie nie jest źródłem farmakologicznych dawek THC czy CBD.

Może chodzić o ekstrakt zawierający głównie CBD.

Może chodzić o preparat o wysokim stężeniu THC.

Może też chodzić o mieszaninę obu kannabinoidów.

Z punktu widzenia padaczki różnice te są fundamentalne.

Nie można porównywać badania oczyszczonego CBD z doświadczeniem osoby przyjmującej nieznany ekstrakt i określać obu interwencji tym samym terminem „leczenie konopiami”.

W badaniach naukowych konieczne jest określenie dokładnej ilości każdego aktywnego składnika.

Kontrola jakości ma znaczenie medyczne

W przypadku choroby neurologicznej jakość produktu nie jest kwestią drugorzędną.

Jeżeli etykieta podaje inną ilość THC niż rzeczywiście znajduje się w preparacie, pacjent może otrzymać większą dawkę psychoaktywnego kannabinoidu, niż zakładał.

Podobnie niewłaściwa ilość CBD może powodować nieprzewidywalne różnice w działaniu.

Produkty mogą również zawierać pozostałości rozpuszczalników, pestycydów albo inne zanieczyszczenia.

Właśnie dlatego zatwierdzony lek różni się od niekontrolowanego produktu dostępnego poza systemem farmaceutycznym.

FDA podkreśla, że w przypadku zatwierdzonego CBD lekarze mogą polegać na powtarzalności dawki i standardach produkcji, które były elementem procesu oceny leku.

Dlaczego naturalne nie oznacza automatycznie bezpieczne?

Popularny argument dotyczący konopi brzmi, że THC jest związkiem roślinnym, a więc powinno być łagodniejsze od syntetycznych leków.

Z biologicznego punktu widzenia nie ma jednak zasady mówiącej, że substancja pochodząca z natury musi być bezpieczna.

Wiele niezwykle silnych związków farmakologicznych pochodzi z roślin.

Liczy się struktura chemiczna, dawka, mechanizm działania i wrażliwość organizmu.

THC jest aktywną biologicznie cząsteczką zdolną do istotnego wpływania na funkcjonowanie mózgu.

Dlatego powinno być oceniane według takich samych zasad jak inne potencjalne substancje lecznicze.

Dronabinol jako dowód, że THC może być lekiem – ale nie na padaczkę

Istnienie zatwierdzonych leków opartych na THC czasami prowadzi do błędnego wniosku, że THC zostało już zatwierdzone jako ogólny środek neurologiczny.

Dronabinol jest farmaceutyczną formą delta-9-THC.

FDA zatwierdziła produkty zawierające dronabinol do określonych zastosowań, między innymi leczenia nudności i wymiotów związanych z chemioterapią oraz anoreksji związanej z utratą masy ciała u chorych na AIDS.

Nie obejmuje to padaczki.

To bardzo dobry przykład sposobu, w jaki medycyna ocenia substancje.

Ten sam związek może być użytecznym lekiem w jednym wskazaniu, a jednocześnie nie posiadać wystarczających dowodów skuteczności w innym.

Nabilon i inne związki podobne do THC

Nabilon jest syntetycznym związkiem o strukturze i działaniu zbliżonym do THC.

Podobnie jak dronabinol ma zatwierdzone zastosowania niezwiązane z leczeniem padaczki.

Badanie analogów THC może jednak dostarczać informacji o receptorach kannabinoidowych i sposobie, w jaki modyfikowanie ich aktywności wpływa na układ nerwowy.

FDA wymienia nabilon jako jeden z zatwierdzonych produktów związanych farmakologicznie z konopiami, ale jego wskazanie dotyczy nudności i wymiotów związanych z chemioterapią.

W przyszłości możliwe jest stworzenie nowych analogów kannabinoidowych o innym profilu działania.

Nie muszą one wywoływać dokładnie takich samych efektów jak THC.

Czy receptor CB1 jest dobrym celem terapeutycznym?

To jedno z podstawowych pytań wynikających z badań.

Receptor CB1 jest niezwykle licznie reprezentowany w mózgu i reguluje wiele procesów.

Może wpływać na apetyt, pamięć, ruch, odczuwanie bólu, emocje i komunikację pomiędzy neuronami.

Tak szerokie rozmieszczenie jest jednocześnie zaletą i problemem.

Zaletą, ponieważ CB1 może uczestniczyć w wielu procesach związanych z nadmierną pobudliwością.

Problemem, ponieważ lek działający na receptor w całym mózgu może powodować wiele efektów niezwiązanych z leczeniem napadów.

Idealna terapia powinna działać w odpowiednim miejscu, w odpowiednim czasie i z odpowiednią intensywnością.

THC tego warunku nie spełnia w sposób precyzyjny.

Selektywność przestrzenna przyszłych leków

Jednym z potencjalnych kierunków badań jest opracowanie związków działających tylko w określonych obszarach mózgu.

Jeżeli na przykład wiadomo, że nadmierna aktywność glutaminergiczna w konkretnym obwodzie odpowiada za napady, można próbować ograniczyć transmisję właśnie tam.

Takie podejście byłoby znacznie bardziej zaawansowane niż ogólnoustrojowe podawanie THC.

W praktyce stworzenie leku selektywnego dla określonego obwodu neuronalnego jest bardzo trudne.

Jednak rozwój technologii dostarczania leków, biologii molekularnej i medycyny precyzyjnej może stopniowo przybliżać naukowców do takiego celu.

THC a mechanizmy plastyczności mózgu

Padaczka jest nie tylko problemem pojedynczych napadów.

Po wielokrotnych napadach w sieciach neuronalnych mogą zachodzić długotrwałe zmiany.

Procesy te są częścią zjawiska określanego jako epileptogeneza.

Układ endokannabinoidowy uczestniczy natomiast w plastyczności synaptycznej, czyli zdolności połączeń neuronalnych do zmiany swojej siły.

To otwiera zupełnie inną dziedzinę badań.

Naukowcy mogą pytać nie tylko, czy THC wpływa na aktualnie występujący napad, ale również czy przewlekłe modulowanie układu endokannabinoidowego zmienia rozwój sieci podatnych na przyszłe napady.

Przegląd z 2024 roku poświęcony kannabinoidom w padaczce analizuje właśnie zarówno ostre napady, jak i mechanizmy przewlekłej epileptogenezy.

Neurozapalenie i padaczka

W ostatnich latach coraz więcej uwagi poświęca się roli procesów zapalnych w mózgu.

W niektórych rodzajach padaczki neurozapalenie może wpływać na pobudliwość neuronów i sprzyjać utrwalaniu się patologicznych sieci.

Kannabinoidy posiadają różne właściwości immunomodulujące.

Z tego powodu badacze analizują, czy część potencjalnych efektów kannabinoidów może wynikać nie tylko z bezpośredniego działania na transmisję neuronalną, lecz również z wpływu na komórki odpornościowe mózgu.

Tutaj ponownie ważne jest rozróżnienie poszczególnych kannabinoidów.

THC i CBD mają odmienne profile farmakologiczne.

Nie można więc automatycznie przypisać THC wszystkich efektów przeciwzapalnych obserwowanych dla CBD lub innych związków.

Mikroglej i układ endokannabinoidowy

Mikroglej jest populacją komórek odpornościowych ośrodkowego układu nerwowego.

Komórki te reagują na uszkodzenia, infekcje i zmiany środowiska neuronalnego.

W przewlekłych chorobach neurologicznych ich aktywacja może mieć zarówno funkcje ochronne, jak i potencjalnie szkodliwe.

Układ endokannabinoidowy wpływa również na działanie komórek glejowych.

Receptory CB2 są szczególnie interesujące w kontekście odpowiedzi immunologicznej.

Dlatego badania nad kannabinoidami w padaczce coraz częściej obejmują nie tylko neurony i receptor CB1, lecz również CB2, mikroglej oraz inne elementy neurozapalenia.

Możliwe, że przyszłe leki będą celować w te mechanizmy bez wywoływania psychoaktywnego działania charakterystycznego dla THC.

Czy CB2 może okazać się lepszym celem niż CB1?

Receptor CB2 przez wiele lat kojarzono przede wszystkim z układem odpornościowym.

Obecnie wiadomo, że jego rola jest bardziej złożona.

Jeżeli modulowanie CB2 pozwalałoby wpływać na neurozapalenie bez silnego odurzenia charakterystycznego dla aktywacji CB1, byłby to atrakcyjny kierunek badań.

Nie oznacza to jednak, że istnieje już zatwierdzony przeciwpadaczkowy lek działający w ten sposób.

Jest to przykład mechanistycznego kierunku, który wymaga dalszych badań.

Pokazuje jednocześnie, że nauka o kannabinoidach wykracza daleko poza prosty podział na THC i CBD.

Terpeny i padaczka

Konopie zawierają również liczne terpeny odpowiadające między innymi za ich charakterystyczny zapach.

Niektórym terpenom przypisuje się potencjalne działanie biologiczne, dlatego pojawiają się pytania, czy mogą wpływać na aktywność napadową.

Na obecnym etapie dowody kliniczne są jednak znacznie słabsze niż w przypadku oczyszczonego CBD.

Nie ma podstaw, aby na podstawie profilu zapachowego produktu przewidywać jego skuteczność przeciwpadaczkową.

Określenia takie jak „odmiana uspokajająca” czy „odmiana medyczna” nie są odpowiednikiem klasyfikacji farmakologicznej stosowanej w badaniach klinicznych.

Nazwa odmiany nie przewiduje działania na padaczkę

Rynek konopi wykorzystuje setki nazw odmian.

Często przypisuje się im określone działanie: pobudzające, relaksujące, przeciwbólowe czy nasenne.

Z perspektywy naukowej sama nazwa odmiany ma jednak ograniczoną wartość.

Dwa produkty sprzedawane pod tą samą nazwą mogą różnić się składem chemicznym.

Dla badania padaczki ważniejsze są rzeczywiste stężenia THC, CBD i innych substancji niż nazwa handlowa.

To kolejny powód, dla którego nie można tworzyć wiarygodnych zaleceń przeciwpadaczkowych w rodzaju „ta odmiana działa lepiej na napady”.

Brakuje podstaw naukowych do takiego poziomu pewności.

Czy wysokie CBD może zmniejszać ryzyko związane z THC?

CBD może modyfikować niektóre efekty THC, ale zależność ta jest skomplikowana i zależy między innymi od dawki i sposobu podania.

Nie można przyjąć prostej zasady, że obecność CBD automatycznie czyni produkt wysokotetrahydrokannabinolowy bezpiecznym dla osoby z padaczką.

Jeżeli ktoś spożywa bardzo wysoką dawkę THC, niewielka ilość CBD nie musi neutralizować jego działania.

Ponadto skuteczne klinicznie dawki oczyszczonego CBD stosowane w wybranych zespołach padaczkowych są precyzyjnie ustalane w odniesieniu do masy ciała i prowadzone pod kontrolą medyczną.

Nie należy ich porównywać z przypadkowymi proporcjami kannabinoidów w produktach konsumenckich.

CBD także nie jest substancją pozbawioną ryzyka

Podkreślanie przewagi dowodów klinicznych dla CBD nie powinno prowadzić do kolejnego uproszczenia.

CBD również może powodować działania niepożądane.

FDA wskazuje między innymi możliwość uszkodzenia wątroby, senności oraz interakcji z innymi lekami.

W zatwierdzonym leczeniu ryzyko jest kontrolowane między innymi dzięki nadzorowi medycznemu i badaniom laboratoryjnym.

Jest to kolejny argument pokazujący, dlaczego określenie „naturalna terapia” nie zwalnia z zasad farmakologii.

Jeżeli nawet najlepiej przebadany kannabinoid stosowany w padaczce wymaga monitorowania, tym ostrożniej należy podchodzić do substancji o znacznie słabszej dokumentacji klinicznej.

Politerapia i problem ustalenia rzeczywistej przyczyny poprawy

Pacjenci z ciężką padaczką często przyjmują kilka leków.

Jeżeli do takiej terapii zostanie dołączony produkt kannabinoidowy, a następnie liczba napadów spadnie, ustalenie przyczyny poprawy może być skomplikowane.

Kannabinoid może działać bezpośrednio.

Może również zmienić metabolizm jednego z leków, zwiększając jego stężenie.

Wtedy obserwowana poprawa byłaby pośrednio związana z kannabinoidem, ale właściwą substancją przeciwpadaczkową nadal pozostawałby wcześniejszy lek.

Takie zjawisko jest dobrze znane z badań farmakokinetycznych.

Dlatego kontrolowanie stężeń leków i analiza interakcji są niezwykle ważne w badaniach nowych terapii.

Clobazam jako przykład znaczenia interakcji

Badania CBD bardzo dobrze pokazały, jak istotna może być interakcja farmakologiczna.

Kannabidiol może wpływać na metabolizm niektórych leków przeciwpadaczkowych.

Jednym z często omawianych przykładów jest clobazam.

Wzrost aktywnego metabolitu leku może zwiększać zarówno potencjalne efekty terapeutyczne, jak i działania niepożądane.

Przykład ten nie oznacza automatycznie identycznej interakcji dla THC.

Pokazuje jednak, że podczas badania kannabinoidów nie wystarczy mierzyć liczby napadów.

Trzeba jednocześnie kontrolować pełen profil farmakologiczny pacjenta.

Dlaczego samodzielne odstawienie leków może być szczególnie niebezpieczne?

Jednym z największych zagrożeń związanych z nadmiernie entuzjastycznymi informacjami o konopiach jest możliwość przekonania pacjenta, że nowy preparat może zastąpić dotychczasowe leczenie.

Nagłe odstawienie części leków przeciwpadaczkowych może doprowadzić do gwałtownego zwiększenia liczby napadów.

W skrajnych przypadkach może wystąpić stan padaczkowy.

Jeżeli jednocześnie rozpoczyna się stosowanie THC, później bardzo trudno określić, czy pogorszenie wynikało z nowej substancji, czy przede wszystkim z odstawienia dotychczasowego leku.

Dlatego w badaniach klinicznych zmiany terapii są przeprowadzane według ściśle określonych protokołów.

THC i prowadzenie pojazdów przez osoby z padaczką

Padaczka sama w sobie może wiązać się z ograniczeniami dotyczącymi prowadzenia pojazdów.

Wymagania prawne zależą od kraju i czasu, jaki upłynął od ostatniego napadu.

THC tworzy dodatkowy problem, ponieważ może pogarszać czas reakcji, koordynację i ocenę sytuacji.

Nawet osoba, której padaczka jest dobrze kontrolowana, nie powinna zakładać, że potencjalny wpływ THC na sprawność psychomotoryczną jest nieistotny.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa drogowego są to dwa oddzielne czynniki, które mogą się nakładać.

Padaczka nocna i THC

U części pacjentów napady występują głównie lub wyłącznie podczas snu.

Ponieważ THC wpływa na sen, naturalnie pojawia się pytanie, czy mogłoby zmieniać częstość napadów nocnych.

Na obecnym etapie brakuje wystarczających danych, aby sformułować uniwersalne zalecenie.

Wpływ na sen może zależeć od dawki, częstotliwości używania i rozwoju tolerancji.

Co więcej, nagłe odstawienie po długotrwałym stosowaniu może prowadzić do zaburzeń snu.

Jeżeli niedobór snu jest u konkretnej osoby czynnikiem prowokującym napady, zmiany te potencjalnie mogą mieć znaczenie pośrednie.

Padaczka katamenialna i hormony

U niektórych kobiet częstotliwość napadów zmienia się w zależności od fazy cyklu menstruacyjnego.

Zjawisko to określa się jako padaczkę katamenialną.

Hormony płciowe wpływają na pobudliwość neuronalną, dlatego zmiany stężenia estrogenów i progesteronu mogą modyfikować podatność na napady.

Układ endokannabinoidowy również pozostaje w relacji z układem hormonalnym.

Nie oznacza to jednak, że THC jest potwierdzonym leczeniem padaczki katamenialnej.

Jest to raczej kolejny przykład biologicznej złożoności, którą przyszłe badania powinny uwzględniać.

Osoby starsze z padaczką i THC

Padaczka nie jest wyłącznie chorobą dzieci i młodych dorosłych.

Częstość nowych rozpoznań wzrasta również w starszych grupach wiekowych.

U seniorów szczególne znaczenie mają choroby współistniejące i polifarmakoterapia.

Starsza osoba może jednocześnie przyjmować leki przeciwpadaczkowe, przeciwkrzepliwe, hipotensyjne, nasenne i inne preparaty.

Dodanie THC może zwiększać ryzyko sedacji, zawrotów głowy czy upadków.

Nawet jeżeli substancja nie zwiększyłaby bezpośrednio liczby napadów, uraz wynikający z połączenia zawrotów głowy i zaburzonej równowagi może stanowić poważny problem.

Ryzyko upadków

Nie wszystkie zagrożenia związane z padaczką wynikają bezpośrednio z aktywności elektrycznej mózgu.

Napad może prowadzić do upadku i urazu.

Jeżeli pacjent dodatkowo znajduje się pod wpływem substancji pogarszającej koordynację, potencjalne ryzyko może wzrosnąć.

Jest to kolejny powód, dla którego bezpieczeństwo terapii powinno być analizowane wielowymiarowo.

Dobry lek przeciwpadaczkowy powinien zmniejszać całkowite ryzyko dla pacjenta, a nie tylko zmieniać liczbę epizodów w dzienniczku.

Zaburzenia nastroju u osób z padaczką

Depresja i zaburzenia lękowe występują stosunkowo często u osób z przewlekłą padaczką.

Związek jest złożony i może wynikać zarówno z biologii choroby, jak i jej konsekwencji społecznych.

THC wpływa na nastrój w sposób zależny od osoby i dawki.

Niskie lub umiarkowane dawki mogą być przez część osób odbierane jako relaksujące.

Wyższe dawki mogą powodować lęk, panikę lub objawy paranoidalne.

Dlatego podczas oceny THC w padaczce należy brać pod uwagę stan psychiczny pacjenta.

Psychoza i wysokie dawki THC

Jednym z najlepiej znanych potencjalnych działań niepożądanych produktów o wysokiej zawartości THC są ostre objawy psychotyczne u osób podatnych.

Może pojawić się silny lęk, dezorganizacja myślenia i zaburzenia postrzegania rzeczywistości.

Dla pacjenta z padaczką taki stan jest szczególnie problematyczny.

Objawy neurologiczne i psychiatryczne mogą się nakładać, utrudniając diagnostykę.

Dodatkowo niektóre napady ogniskowe same mogą powodować nietypowe doznania percepcyjne.

W ostrym przypadku lekarz musi więc rozróżnić działanie substancji psychoaktywnej od objawów napadowych.

Dlaczego monitoring EEG może w przyszłości zmienić badania kannabinoidów?

Rozwój urządzeń noszonych i długotrwałego monitorowania EEG może znacząco poprawić jakość badań.

Zamiast polegać wyłącznie na pamięci pacjenta lub opiekuna, można coraz dokładniej rejestrować rzeczywistą aktywność napadową.

Pozwalałoby to ocenić, czy zastosowanie THC rzeczywiście zmienia częstotliwość nieprawidłowych wyładowań.

Można byłoby również porównywać wyniki z poziomem THC we krwi i dokładnym czasem podania preparatu.

Tego rodzaju badania mogłyby dostarczyć odpowiedzi znacznie bardziej precyzyjnych niż dotychczasowe obserwacje.

Sztuczna inteligencja i analiza napadów

Nowoczesne algorytmy analizy danych mogą również znaleźć zastosowanie w badaniach nad kannabinoidami.

Napady są zjawiskiem dynamicznym.

Algorytm może analizować długie zapisy EEG i wykrywać wzorce niewidoczne w prostym liczeniu epizodów.

Możliwe byłoby także połączenie danych dotyczących snu, tętna, stężenia leków, czasu podania THC i innych czynników.

Pozwoliłoby to badać, dlaczego ten sam kannabinoid może u różnych osób wywoływać odmienne efekty.

Farmakogenetyka THC

Ludzie różnią się szybkością metabolizowania leków i substancji psychoaktywnych.

Część tych różnic wynika z genetyki.

Enzymy wątrobowe uczestniczące w metabolizmie THC mogą wykazywać różną aktywność u poszczególnych osób.

W rezultacie identyczna dawka może prowadzić do innych stężeń substancji w organizmie.

W przyszłości badania farmakogenetyczne mogą pomóc określić, kto jest szczególnie podatny na działania niepożądane.

W połączeniu z genetyką samej padaczki powstaje niezwykle złożony obraz indywidualnej odpowiedzi.

Czy THC może kiedyś znaleźć wąskie zastosowanie przeciwpadaczkowe?

Nie można całkowicie wykluczyć takiej możliwości.

Historia farmakologii zna wiele substancji, które początkowo wydawały się zbyt problematyczne, a później znalazły bardzo precyzyjne zastosowanie w określonej grupie pacjentów.

Aby stało się tak z THC, konieczne byłyby jednak przekonujące badania.

Trzeba byłoby wykazać, że konkretna dawka przynosi istotną korzyść w określonym rodzaju padaczki.

Następnie korzyść musiałaby przewyższać działania psychoaktywne i inne zagrożenia.

Na obecnym etapie takich danych nie ma.

Co zmieniło się w badaniach w ostatnich latach?

Najważniejsza zmiana polega na odejściu od traktowania „konopi” jako jednej terapii.

Coraz częściej analizuje się konkretne cząsteczki.

CBD ma własny profil kliniczny.

THC ma inny.

THCV, CBDV i pozostałe kannabinoidy są badane osobno.

Dodatkowo analizuje się receptory, enzymy układu endokannabinoidowego i analogi syntetyczne.

Dzięki temu współczesne badania są bardziej precyzyjne niż starsze próby opierające się na całym materiale roślinnym.

Dane z 2025 roku

W 2025 roku opublikowano kolejne prace analizujące pochodne konopi w padaczce lekoopornej. Jedna z systematycznych metaanaliz objęła randomizowane badania dotyczące kannabidiolu i innych analizowanych pochodnych oraz analogów. Nadal to dane dotyczące CBD stanowią zasadniczą część wysokiej jakości dowodów klinicznych.

Również aktualna strona Międzynarodowej Ligi Przeciwpadaczkowej wskazuje przede wszystkim kannabidiol jako związek o wykazanej skuteczności w niektórych typach padaczki. ILAE wymienia jednocześnie publikacje z 2025 roku dotyczące dostępności i stosowania terapii kannabinoidowych w różnych regionach świata, co pokazuje, że temat pozostaje aktywnym obszarem badań i praktyki klinicznej.

Nie nastąpił jednak przełom pozwalający powiedzieć, że THC zostało uznane za standardowe leczenie padaczki.

Dlaczego brak dowodu skuteczności jest ważną informacją?

W medycynie często atrakcyjniejsze są informacje o nowych pozytywnych odkryciach.

Tymczasem ustalenie, że dowody są niewystarczające, również jest bardzo ważnym wynikiem.

Chroni pacjentów przed podejmowaniem decyzji na podstawie niepotwierdzonych obietnic.

W przypadku THC ma to szczególne znaczenie, ponieważ popularność marihuany może tworzyć wrażenie, że jej działanie jest doskonale poznane.

W rzeczywistości wpływ THC na różne rodzaje padaczki pozostaje znacznie słabiej opisany niż mogłoby wynikać z popularności tej substancji.

Najważniejsza różnica między dowodem a hipotezą

Hipoteza naukowa może być bardzo przekonująca.

Wiemy, że receptor CB1 wpływa na uwalnianie neuroprzekaźników.

Wiemy, że układ endokannabinoidowy uczestniczy w regulacji pobudliwości neuronów.

Wiemy, że THC aktywuje receptor CB1.

Można więc stworzyć logiczną hipotezę, że THC powinno ograniczać niektóre napady.

Ale między logiczną hipotezą a skutecznym leczeniem istnieje ogromna różnica.

Dopiero randomizowane badanie z odpowiednią grupą kontrolną może wykazać, czy rzeczywisty efekt jest wystarczająco duży i bezpieczny.

Właśnie na tym etapie dowody dotyczące THC pozostają niewystarczające.

Aktualny obraz naukowy staje się coraz bardziej precyzyjny

Współczesna literatura nie przedstawia kannabinoidów jako jednej grupy o identycznych właściwościach.

Wręcz przeciwnie.

Duży przegląd z 2024 roku podkreśla różnorodność wpływu kannabinoidów na napady oraz konieczność oddzielania efektów przeciwdrgawkowych od potencjalnie prodrgawkowych.

FDA podkreśla natomiast, że zatwierdzonym preparatem przeciwpadaczkowym pochodzącym z konopi jest oczyszczony CBD stosowany w konkretnych wskazaniach, a nie THC czy sama marihuana.

Te dwie informacje razem dobrze oddają obecny stan badań.

Kannabinoidy są ważnym obszarem współczesnej epileptologii.

Nie oznacza to jednak, że wszystkie kannabinoidy są lekami przeciwpadaczkowymi.

Dlaczego dalsze badania są potrzebne mimo niepewnych wyników?

Badania THC mogą dostarczyć wiedzy znacznie wykraczającej poza ocenę samej marihuany.

Pozwalają lepiej zrozumieć sposób, w jaki mózg kontroluje własną pobudliwość.

Układ endokannabinoidowy jest jednym z najbardziej interesujących systemów modulujących transmisję neuronalną.

Jeżeli naukowcy dokładnie ustalą, kiedy aktywacja CB1 ogranicza napad, a kiedy może go ułatwiać, uzyskają nową wiedzę na temat mechanizmów padaczki.

Na tej podstawie można projektować nowe leki.

Być może nie będą przypominały THC pod względem działania psychoaktywnego.

Mogą natomiast wykorzystywać wybrany fragment mechanizmu odkrytego dzięki badaniom kannabinoidów.

THC jako narzędzie badawcze, a niekoniecznie gotowa terapia

Taka perspektywa może okazać się najbardziej produktywna.

THC jest bardzo ważną substancją dla neurobiologii.

Pozwoliło naukowcom lepiej poznać receptory kannabinoidowe.

Badanie jego działania pomaga zrozumieć regulację pamięci, apetytu, bólu, emocji i pobudliwości neuronalnej.

To jednak nie oznacza, że sama cząsteczka musi być optymalnym lekiem dla każdego procesu, w którym uczestniczy receptor CB1.

Czasami substancja, która umożliwiła odkrycie mechanizmu, zostaje później zastąpiona przez lek znacznie bardziej selektywny.

Tak może wyglądać również przyszłość badań nad THC i padaczką.

Odpowiedź zależna od pacjenta

Najbardziej prawdopodobne jest, że wpływ THC na podatność napadową nie jest identyczny u wszystkich ludzi.

Różnice mogą wynikać z rodzaju padaczki, genów, wieku, leków, snu, tolerancji na THC, dawki i dziesiątek innych czynników.

To tłumaczy, dlaczego w literaturze można znaleźć zarówno doniesienia o poprawie, jak i przypadki pogorszenia.

Zamiast próbować rozstrzygać, która grupa obserwacji jest „prawdziwa”, bardziej racjonalne jest założenie, że biologiczny kontekst może determinować kierunek efektu.

Przyszłe badania powinny właśnie ten kontekst określić.

Co wiemy z największą pewnością?

Największą pewność daje obecnie kilka faktów.

THC oddziałuje na układ endokannabinoidowy i może znacząco wpływać na funkcjonowanie ośrodkowego układu nerwowego.

Badania przedkliniczne wykazywały zarówno efekty przeciwdrgawkowe, jak i w określonych warunkach niekorzystne.

Dane kliniczne nie pozwalają obecnie uznać THC za standardowy lek przeciwpadaczkowy.

Istnieją obserwacje wskazujące na występowanie napadów w związku z ekspozycją na produkty konopne, szczególnie przy ostrych ekspozycjach, ale dane te mają ograniczenia i nie dowodzą prostego związku przyczynowego w każdym przypadku.

Natomiast oczyszczony CBD posiada potwierdzone zastosowanie w wybranych zespołach padaczkowych i jest zatwierdzonym lekiem w określonych wskazaniach.

Rozróżnienie tych faktów jest podstawą rzetelnego przedstawienia aktualnego stanu badań nad THC i padaczką.

Badania obserwacyjne z udziałem preparatów zawierających THC

Jednym z problemów przy analizowaniu aktualnej literatury jest fakt, że część badań nie dotyczy czystego THC, lecz szerzej rozumianych preparatów medycznej marihuany. Takie produkty mogą zawierać zarówno THC, jak i CBD, a ich proporcje bywają bardzo różne. Powoduje to istotny problem interpretacyjny, ponieważ nawet jeśli u pacjentów obserwuje się poprawę, trudno ustalić, który składnik preparatu był za nią odpowiedzialny.

Przykładem może być analiza danych z brytyjskiego rejestru medycznej marihuany opublikowana w 2025 roku. Do badania włączono 134 pacjentów z padaczką korzystających z preparatów na bazie konopi. Autorzy odnotowali poprawę niektórych wskaźników jakości życia w kolejnych miesiącach obserwacji. Jednocześnie podkreślili, że charakter badania nie pozwala udowodnić związku przyczynowego i że konieczne są randomizowane badania kontrolowane. Co szczególnie ważne, badanie obejmowało preparaty zawierające kannabinoidy, w tym THC, ale nie było próbą wykazującą, że samo THC działa przeciwpadaczkowo.

To rozróżnienie jest niezwykle ważne.

Jeżeli pacjent przyjmuje mieszaninę THC i CBD, a następnie deklaruje poprawę jakości życia, można powiedzieć jedynie, że w danej grupie rozpoczęcie stosowania określonych preparatów wiązało się z poprawą pewnych wyników. Nie można na tej podstawie stwierdzić, że THC zmniejszyło liczbę napadów.

Badania obserwacyjne są jednak wartościowe.

Pozwalają sprawdzić, jak terapie funkcjonują poza ściśle kontrolowanym środowiskiem badania klinicznego. Dzięki nim można wykrywać rzadkie działania niepożądane, obserwować długoterminową tolerancję i identyfikować grupy pacjentów, które warto później przebadać w badaniach randomizowanych.

Jakość życia a liczba napadów

Warto również zauważyć, że poprawa jakości życia nie musi oznaczać zmniejszenia aktywności padaczkowej.

Pacjent może lepiej spać.

Może doświadczać mniejszego napięcia.

Może odczuwać mniejszy ból związany z innymi chorobami.

Może subiektywnie lepiej oceniać własne samopoczucie.

Każdy z tych efektów może poprawić wynik kwestionariusza jakości życia, nawet jeśli liczba napadów pozostaje niezmieniona.

Z drugiej strony poprawa jakości życia sama w sobie jest ważnym rezultatem terapeutycznym.

Nie należy więc jej lekceważyć, lecz trzeba prawidłowo interpretować.

Jeśli celem badania jest wykazanie działania przeciwpadaczkowego THC, podstawowym wynikiem powinna być przede wszystkim obiektywna zmiana liczby, rodzaju lub ciężkości napadów, a nie jedynie subiektywna poprawa samopoczucia.

Aktualne badania nadal wzmacniają pozycję CBD, a nie THC

Najnowsza literatura z lat 2025–2026 pokazuje interesującą prawidłowość.

Badania dotyczące kannabinoidów i padaczki nadal rozwijają się intensywnie, ale najbardziej przekonujące dane dotyczą farmaceutycznego CBD.

Systematyczny przegląd opublikowany w 2026 roku analizował wysoko oczyszczony kannabidiol u pacjentów z rozwojowymi i padaczkowymi encefalopatiami oraz złożonymi padaczkami lekoopornymi. Autorzy oceniali zarówno zmianę częstości napadów, jak i działania niepożądane. Badanie to ponownie koncentrowało się na CBD, a nie THC.

Podobny kierunek widoczny jest w przeglądach mechanistycznych publikowanych w 2026 roku. Najwięcej uwagi nadal poświęca się kannabidiolowi i jego wpływowi na kanały jonowe, neuroprzekaźniki, procesy zapalne oraz inne szlaki mogące modyfikować pobudliwość neuronów.

Z punktu widzenia tematu THC jest to bardzo istotna informacja.

Gdyby w ostatnich latach pojawiły się mocne dowody kliniczne na skuteczność THC w padaczce, można byłoby oczekiwać intensywnego rozwoju badań terapeutycznych właśnie w tym kierunku.

Tymczasem główny nurt kliniczny nadal dotyczy CBD.

Dlaczego naukowcy nie rezygnują z THC?

Brak silnych dowodów terapeutycznych nie oznacza jednak braku zainteresowania THC.

Substancja nadal jest ważna dla neurologii z kilku powodów.

Po pierwsze, THC jest jednym z najlepiej poznanych egzogennych aktywatorów receptora CB1.

Po drugie, receptor CB1 jest silnie zaangażowany w regulację uwalniania neuroprzekaźników.

Po trzecie, zaburzenia równowagi między pobudzeniem i hamowaniem są jednym z podstawowych mechanizmów powstawania napadów.

Po czwarte, obserwowane różnice między działaniem przeciwdrgawkowym i prodrgawkowym mogą dostarczyć informacji o tym, jak różne sieci neuronalne reagują na modulację układu endokannabinoidowego.

THC pozostaje więc wartościowym narzędziem badawczym.

Pytanie brzmi, czy sama cząsteczka będzie optymalnym lekiem, czy raczej pomoże stworzyć kolejne generacje znacznie bardziej selektywnych terapii.

Znaczenie czasu podania THC

W przyszłych badaniach ogromne znaczenie może mieć nie tylko dawka, ale również moment podania.

Napad padaczkowy jest dynamicznym procesem.

Sieć neuronalna może przechodzić przez różne stany pobudliwości przed napadem, podczas niego i po jego zakończeniu.

Jeżeli układ endokannabinoidowy pełni funkcję naturalnego mechanizmu ograniczającego nadmierną aktywność, efekt sztucznego pobudzenia receptorów może zależeć od momentu ekspozycji.

Inny efekt może wystąpić podczas stabilnego okresu między napadami.

Inny w okresie bezpośrednio poprzedzającym napad.

Jeszcze inny podczas aktywności napadowej.

W praktyce takie zależności są niezwykle trudne do badania u ludzi.

Nie da się dokładnie przewidzieć, kiedy wystąpi spontaniczny napad.

Rozwój urządzeń umożliwiających wykrywanie zmian poprzedzających napad może jednak w przyszłości otworzyć nowe możliwości eksperymentalne.

Prognozowanie napadów

Jednym z najbardziej ambitnych kierunków współczesnej epileptologii jest przewidywanie napadów na podstawie zmian EEG, parametrów fizjologicznych albo innych biomarkerów.

Jeżeli algorytm potrafiłby wykryć okres zwiększonego ryzyka kilka lub kilkanaście minut wcześniej, pojawiłaby się możliwość stosowania terapii tylko wtedy, kiedy jest potrzebna.

W przypadku związków oddziałujących na układ endokannabinoidowy mogłoby to mieć ogromne znaczenie.

Zamiast przewlekłego pobudzania receptorów CB1 przez cały dzień można byłoby teoretycznie próbować wpływać na konkretną sieć w krytycznym momencie.

THC nie jest obecnie wykorzystywane w takim modelu.

Koncepcja ta pokazuje jednak, dlaczego zrozumienie jego działania nadal jest wartościowe.

Różnica między zapobieganiem napadom a leczeniem przyczyny padaczki

Kolejne ważne rozróżnienie dotyczy terapii objawowej i terapii modyfikującej przebieg choroby.

Większość leków przeciwpadaczkowych ogranicza prawdopodobieństwo występowania napadów.

Nie oznacza to jednak, że usuwa biologiczną przyczynę padaczki.

W badaniach nad kannabinoidami również należy rozdzielać te dwa zagadnienia.

Substancja może chwilowo zmniejszyć pobudliwość neuronalną i tym samym ograniczyć prawdopodobieństwo napadu.

Znacznie bardziej ambitnym celem byłoby zatrzymanie epileptogenezy, czyli procesów prowadzących do powstawania i utrwalania sieci padaczkowych.

Na obecnym etapie nie ma podstaw, aby uznać THC za terapię zapobiegającą rozwojowi padaczki.

Jednak badania układu endokannabinoidowego mogą pomóc zrozumieć procesy związane z plastycznością neuronalną i epileptogenezą.

Padaczka pourazowa

Jednym z przykładów epileptogenezy jest padaczka rozwijająca się po urazie mózgu.

Nie u każdej osoby po urazie dochodzi do powstania przewlekłych napadów.

Pomiędzy uszkodzeniem a pierwszym spontanicznym napadem może minąć długi czas.

Okres ten jest bardzo interesujący dla badaczy, ponieważ teoretycznie daje możliwość zahamowania procesów prowadzących do padaczki.

Układ endokannabinoidowy uczestniczy w reakcji mózgu na uszkodzenie i stan zapalny.

Nie oznacza to jednak, że THC może zapobiegać padaczce pourazowej.

Do wykazania takiego działania potrzebne byłyby długoterminowe, kontrolowane badania.

Padaczka po udarze

Podobny problem dotyczy padaczki poudarowej.

U części osób po przebytym udarze mózgu rozwijają się napady.

Zmiana strukturalna może prowadzić do przebudowy sieci neuronów i powstania obszaru zwiększonej pobudliwości.

THC wpływa na wiele procesów neurologicznych, ale obecnie nie ma uzasadnienia, aby uznać je za sprawdzony sposób zapobiegania padaczce poudarowej.

Jest to szczególnie ważne w przypadku starszych pacjentów, którzy często przyjmują wiele innych leków.

Możliwość interakcji i działania psychoaktywnego staje się wtedy dodatkowym problemem.

Padaczka związana z guzami mózgu

Napady mogą również towarzyszyć guzom mózgu.

W tej grupie pacjentów zainteresowanie kannabinoidami jest szczególnie duże, ponieważ konopie są badane zarówno w kontekście objawów neurologicznych, jak i potencjalnego wpływu na komórki nowotworowe.

Należy jednak rozdzielać te dwa obszary.

To, że kannabinoid jest analizowany w badaniach onkologicznych, nie oznacza, że jest skutecznym lekiem na napady związane z guzem.

Pacjenci onkologiczni mogą również otrzymywać leki przeciwpadaczkowe, przeciwbólowe, przeciwobrzękowe oraz leczenie przeciwnowotworowe.

Wprowadzenie THC tworzy więc bardzo złożone środowisko farmakologiczne.

Gorączka i napady u dzieci

U małych dzieci mogą występować drgawki gorączkowe.

Nie są one automatycznie równoznaczne z padaczką.

W kontekście przypadkowego spożycia THC przez dziecko jest to bardzo ważne.

Jeżeli dziecko trafia do szpitala z zaburzeniami świadomości lub drgawkami po zjedzeniu produktu konopnego, lekarze muszą uwzględnić wiele potencjalnych przyczyn.

Może istnieć jednocześnie infekcja z gorączką.

Może występować zaburzenie metaboliczne.

Możliwe jest również spożycie innych substancji.

Dlatego nawet dobrze opisany przypadek kliniczny wymaga ostrożności przed przypisaniem pełnej odpowiedzialności THC.

Toksykologia a epidemiologia

Dane toksykologiczne i epidemiologiczne odpowiadają na różne pytania.

Toksykologia pyta, co dzieje się po określonej ekspozycji.

Epidemiologia może pytać, czy w populacji używającej produktów z THC napady występują częściej niż u osób ich nieużywających.

Oba rodzaje danych są potrzebne.

Jeżeli oba wskazywałyby ten sam kierunek efektu, argument stawałby się znacznie silniejszy.

W przypadku THC nadal istnieje problem heterogeniczności produktów i sposobów używania.

Osoba deklarująca używanie marihuany mogła przyjmować produkt o bardzo niskim albo bardzo wysokim stężeniu THC.

Mogła stosować go codziennie albo raz w miesiącu.

Bez tej informacji kategoria „użytkownik marihuany” jest farmakologicznie bardzo nieprecyzyjna.

Problem samodzielnie raportowanej dawki

W wielu badaniach obserwacyjnych dawkę określa sam uczestnik.

To może prowadzić do błędów.

Użytkownik może nie znać rzeczywistego stężenia THC.

Może nie pamiętać dokładnej ilości.

Produkt mógł zawierać inną ilość kannabinoidu, niż sugerowała etykieta.

W przypadku inhalacji dodatkową trudnością jest określenie, jaka część THC została faktycznie wchłonięta.

Z punktu widzenia wysokiej jakości badań klinicznych najlepiej byłoby korzystać ze standaryzowanych preparatów o znanej dawce.

Pomiar THC we krwi

Pomiar stężenia THC może pomóc ocenić ekspozycję, ale również nie rozwiązuje wszystkich problemów.

THC jest związkiem lipofilnym.

Jego rozmieszczenie i eliminacja z organizmu są bardziej skomplikowane niż w przypadku wielu substancji rozpuszczalnych w wodzie.

U osoby używającej THC przewlekle można wykrywać kannabinoidy lub ich metabolity przez dłuższy czas.

Samo wykrycie substancji w próbce biologicznej nie zawsze oznacza więc, że właśnie w chwili napadu występowało silne działanie psychoaktywne.

Dla badań dotyczących związku napadu z THC szczególnie ważne byłoby dokładne określenie czasu ekspozycji, dawki oraz stężeń aktywnej substancji.

Metabolity THC

THC jest metabolizowane do wielu związków.

Jednym z najważniejszych aktywnych metabolitów jest 11-hydroksy-THC.

Ma on znaczenie zwłaszcza po podaniu doustnym.

Oznacza to, że dwie osoby przyjmujące identyczną nominalną dawkę THC inną drogą mogą doświadczać odmiennego profilu farmakologicznego.

W przypadku badań nad napadami jest to niezwykle ważne.

Nie wystarczy wiedzieć, ile miligramów THC znajdowało się w produkcie.

Trzeba również wiedzieć, jak szybko zostało wchłonięte i jakie aktywne metabolity powstały.

Droga wziewna

Po inhalacji THC szybko dostaje się do krwi.

Efekt pojawia się znacznie szybciej niż po doustnym przyjęciu.

To może prowadzić do gwałtownych zmian aktywności receptorów CB1.

Z jednej strony szybki początek działania ułatwia użytkownikowi ocenę intensywności efektu.

Z drugiej strony duża dawka dostarczona w krótkim czasie może wywołać intensywne objawy.

W badaniach nad padaczką szybkość wzrostu stężenia THC mogłaby okazać się równie ważna jak całkowita dawka.

Podanie doustne

Doustne THC charakteryzuje się bardziej opóźnionym i często mniej przewidywalnym działaniem.

Wchłanianie zależy między innymi od zawartości przewodu pokarmowego i metabolizmu.

Dlatego dwie osoby przyjmujące tę samą dawkę mogą osiągnąć różne stężenia substancji.

W kontekście padaczki oznacza to, że porównanie drogi doustnej i wziewnej wymaga osobnych badań.

Nie można zakładać, że 10 miligramów THC działa identycznie niezależnie od sposobu podania.

Waporyzacja

Waporyzacja bywa postrzegana jako bardziej kontrolowana metoda dostarczania kannabinoidów niż spalanie.

Z punktu widzenia badań nadal jednak istnieją problemy związane z rzeczywistą dawką.

Urządzenia różnią się temperaturą, wydajnością i sposobem tworzenia aerozolu.

Użytkownicy różnią się głębokością i długością inhalacji.

Dlatego również tutaj kontrola dawki jest trudniejsza niż w przypadku standaryzowanej tabletki lub roztworu farmaceutycznego.

Palenie a dodatkowe czynniki zakłócające

Palenie materiału roślinnego wprowadza dodatkowe substancje powstające podczas spalania.

Z punktu widzenia neurologii część z nich może wpływać na fizjologię organizmu.

Zmiany oddychania, tlenku węgla czy układu krążenia mogą teoretycznie komplikować interpretację objawów.

Dlatego badanie czystego THC podawanego standaryzowaną drogą jest znacznie bardziej informacyjne niż obserwowanie osób palących nieokreślony produkt roślinny.

THC a układ sercowo-naczyniowy

THC może zwiększać częstość pracy serca i wpływać na ciśnienie.

U części osób może powodować zawroty głowy i uczucie osłabienia.

Te efekty mogą być mylone z objawami neurologicznymi albo pojawiać się razem z nimi.

W przypadku pacjenta z padaczką utrata przytomności nie zawsze jest napadem.

Może wynikać również z omdlenia.

Jeżeli THC wpływa na układ krążenia, diagnostyka epizodu utraty świadomości może być trudniejsza.

Omdlenie czy napad?

Rozróżnienie omdlenia od napadu padaczkowego bywa trudne nawet bez obecności substancji psychoaktywnych.

Podczas omdlenia mogą pojawić się krótkie ruchy przypominające drgawki.

Świadek zdarzenia może więc opisać epizod jako „atak padaczki”, mimo że mechanizm był krążeniowy.

Jeżeli wydarzenie nastąpiło po THC, łatwo wyciągnąć błędny wniosek o napadzie wywołanym kannabinoidem.

W badaniach wysokiej jakości każde zdarzenie powinno być dokładnie klasyfikowane.

Napady psychogenne niepadaczkowe

Kolejnym problemem diagnostycznym są psychogenne napady niepadaczkowe.

Mogą przypominać napady padaczkowe, ale nie wynikają z typowych patologicznych wyładowań elektrycznych mózgu.

U części pacjentów mogą współistnieć z prawdziwą padaczką.

Jeżeli ktoś używa THC i doświadcza epizodu lękowego lub dysocjacyjnego, zdarzenie może zostać błędnie uznane za napad padaczkowy.

To pokazuje, dlaczego opis pojedynczego przypadku bez EEG i pełnej diagnostyki ma ograniczoną wartość.

THC a ataki paniki

Wysokie dawki THC mogą u niektórych osób wywoływać bardzo silny lęk.

Atak paniki może obejmować kołatanie serca, drżenie, zawroty głowy, poczucie utraty kontroli i derealizację.

Objawy mogą być dramatyczne.

Osoba bez doświadczenia może uznać je za napad neurologiczny.

Z kolei pacjent z prawdziwą padaczką może mieć trudność w odróżnieniu niektórych objawów lękowych od aury poprzedzającej napad.

Dlatego diagnostyka powinna uwzględniać zarówno neurologiczne, jak i psychiczne działanie THC.

Aura padaczkowa a psychoaktywne działanie THC

Aura jest w rzeczywistości rodzajem napadu ogniskowego z zachowaną świadomością.

Może obejmować nietypowe zapachy, zaburzenia wzrokowe, uczucie lęku, déjà vu albo zmiany percepcji.

THC również może wpływać na percepcję.

Powstaje więc możliwość nakładania się objawów.

Pacjent może uznać działanie substancji za aurę.

Może również zignorować prawdziwą aurę, uznając ją za zwykły efekt THC.

Dla osoby z padaczką taka niepewność może mieć praktyczne konsekwencje.

THC a pamięć napadu

Niektóre napady przebiegają z zaburzeniem świadomości.

Pacjent może później nie pamiętać zdarzenia.

THC również wpływa na tworzenie nowych wspomnień.

Jeżeli oba zjawiska występują jednocześnie, odtworzenie przebiegu epizodu może być jeszcze trudniejsze.

Dla lekarza oznacza to większą zależność od relacji świadków, monitorowania EEG i innych obiektywnych danych.

SUDEP a THC – czego nie wiemy?

SUDEP, czyli nagła niespodziewana śmierć w padaczce, jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń związanych z chorobą.

Najważniejszym znanym czynnikiem ryzyka są niekontrolowane uogólnione napady toniczno-kloniczne.

Nie ma obecnie wystarczających dowodów pozwalających stwierdzić, że THC bezpośrednio zwiększa albo zmniejsza ryzyko SUDEP.

Jednak każdy czynnik zwiększający częstotliwość ciężkich napadów mógłby pośrednio mieć znaczenie.

Z kolei gdyby jakaś terapia wiarygodnie zmniejszała częstość takich napadów, mogłaby potencjalnie ograniczać ryzyko.

Dla THC brak jednak danych umożliwiających sformułowanie takiego wniosku.

THC a napady podczas snu

SUDEP częściej wiąże się z napadami nocnymi, dlatego wpływ THC na sen nabiera dodatkowego znaczenia.

Jeśli substancja zmienia architekturę snu albo prowadzi do sedacji, może wpływać na sposób wykrywania nocnych napadów przez opiekuna.

To kolejny przykład sytuacji, w której efekt niezwiązany bezpośrednio z aktywnością padaczkową może mieć znaczenie kliniczne.

Wycofanie THC po regularnym używaniu

Długotrwałe używanie THC może prowadzić do adaptacji układu nerwowego.

Po nagłym przerwaniu mogą wystąpić zaburzenia snu, drażliwość, niepokój i zmiany apetytu.

U osoby z padaczką szczególnie istotne są problemy ze snem.

Jeżeli brak snu jest indywidualnym czynnikiem prowokującym napady, okres odstawienia może potencjalnie tworzyć niekorzystne warunki.

Nie oznacza to, że zespół odstawienny THC automatycznie powoduje napady padaczkowe.

Pokazuje jednak, że przewlekłe używanie i nagłe odstawienie powinny być analizowane osobno.

Tolerancja a zwiększanie dawki

Kiedy rozwija się tolerancja na część psychoaktywnych efektów THC, użytkownik może zwiększać dawkę.

W przypadku osoby z padaczką jest to dodatkowa niewiadoma.

Jeżeli wpływ na próg drgawkowy zmienia się wraz z dawką, stopniowe zwiększanie ekspozycji może zmienić profil ryzyka.

Właśnie dlatego w badaniach nie wystarczy odnotować, że pacjent „używa konopi”.

Trzeba znać zmiany dawkowania w czasie.

Czy reakcja na THC może się zmieniać wraz z wiekiem?

Układ endokannabinoidowy nie jest identyczny przez całe życie.

Mózg dziecka, nastolatka, dorosłego i seniora różni się pod względem rozwoju, plastyczności i wrażliwości na substancje psychoaktywne.

Jednocześnie rodzaje padaczki charakterystyczne dla poszczególnych etapów życia również są inne.

Dlatego wynik badania przeprowadzonego u dorosłych z padaczką ogniskową nie może automatycznie zostać zastosowany do dzieci z encefalopatią padaczkową.

Badania pediatryczne wymagają szczególnej ostrożności

W przypadku dzieci potencjalny wpływ na rozwój mózgu musi być oceniany długoterminowo.

Nie wystarczy obserwacja przez kilka tygodni.

Trzeba analizować rozwój języka, funkcji poznawczych, zachowania, nauki oraz funkcjonowania społecznego.

Jest to jeden z powodów, dla których psychoaktywne THC stanowi znacznie trudniejszy kandydat terapeutyczny w pediatrii niż nieodurzający CBD.

Najnowsze przeglądy dotyczące dzieci z rozwojowymi i padaczkowymi encefalopatiami nadal koncentrują się właśnie na farmaceutycznym CBD. Przegląd opublikowany w 2025 roku obejmował 14 badań i 682 dzieci, a najczęściej obserwowanymi działaniami niepożądanymi CBD były między innymi senność, utrata apetytu, biegunka, zmęczenie i wzrost aktywności aminotransferaz.

Takie dane ponownie pokazują, jak daleko rozwinięto badania CBD w porównaniu z THC.

Monitorowanie wątroby a kannabinoidy

Przykład CBD pokazuje również, jak ważne jest monitorowanie narządowe nawet w przypadku kannabinoidu bez typowego działania odurzającego.

Jeżeli terapia może wpływać na aktywność enzymów wątrobowych, konieczne mogą być badania laboratoryjne.

W przyszłych badaniach THC również należałoby analizować pełny profil bezpieczeństwa, a nie jedynie wpływ neurologiczny.

Pacjent z padaczką często przyjmuje kilka leków metabolizowanych w wątrobie.

To zwiększa znaczenie potencjalnych interakcji.

Nie tylko THC i CBD

Konopie zawierają dziesiątki innych kannabinoidów.

Niektóre występują w bardzo niewielkich ilościach.

Rozwój technologii ekstrakcji i syntezy umożliwia jednak badanie ich oddzielnie.

Dla epileptologii może być to bardzo interesujące.

Możliwe, że jakiś mniej znany kannabinoid zachowa korzystny wpływ na pobudliwość neuronalną, ale nie będzie powodował silnego odurzenia.

Nie oznacza to, że taki związek już istnieje jako zatwierdzony lek.

Jest to natomiast logiczny kierunek poszukiwań.

CBDV i inne kannabinoidy niepsychoaktywne

Kannabidivarin, czyli CBDV, jest przykładem kannabinoidu, który wzbudzał zainteresowanie jako potencjalna substancja przeciwdrgawkowa.

Badania przedkliniczne sugerowały interesujące właściwości, lecz droga do potwierdzonej skuteczności klinicznej jest długa.

Historia takich związków pokazuje, że laboratorium może dostarczyć wielu obiecujących kandydatów, ale tylko część z nich przechodzi później pomyślnie badania kliniczne.

To kolejna przestroga przed zbyt szybkim interpretowaniem przedklinicznych wyników THC.

THCV a receptor CB1

THCV jest ciekawym przykładem kannabinoidu o profilu działania odmiennym od klasycznego THC.

W zależności od dawki i warunków może zachowywać się inaczej wobec receptorów kannabinoidowych.

Badanie takich związków może pomóc ustalić, które elementy aktywności receptora CB1 są istotne dla kontroli napadów.

Jeżeli naukowcom uda się oddzielić działanie przeciwdrgawkowe od psychoaktywnego, mogłoby to doprowadzić do stworzenia nowych leków.

Kannabinoidy syntetyczne w laboratorium

Termin „syntetyczny kannabinoid” może odnosić się zarówno do niebezpiecznych substancji rekreacyjnych, jak i precyzyjnie projektowanych cząsteczek badawczych.

Te dwie grupy należy zdecydowanie rozdzielać.

W laboratorium można stworzyć związek o bardzo dokładnie określonym powinowactwie do CB1 albo CB2.

Pozwala to badać poszczególne elementy układu endokannabinoidowego.

Nie oznacza to jednak, że silniejsza aktywacja CB1 będzie lepsza.

Doświadczenia z toksycznością niektórych syntetycznych agonistów pokazują wręcz przeciwnie.

Pełny agonista a częściowy agonista

THC jest częściowym agonistą CB1.

Oznacza to, że nawet po związaniu z receptorem nie wywołuje maksymalnej możliwej odpowiedzi.

Niektóre syntetyczne kannabinoidy są pełnymi agonistami.

Mogą więc aktywować receptor znacznie silniej.

To jeden z powodów, dla których syntetyczne produkty rekreacyjne mogą wywoływać znacznie poważniejsze efekty neurologiczne niż marihuana.

Z punktu widzenia padaczki jest to kolejny dowód na to, że zwiększenie aktywności CB1 nie prowadzi liniowo do lepszego działania przeciwdrgawkowego.

Funkcjonalna selektywność receptorów

Nowoczesna farmakologia zwraca coraz większą uwagę na zjawisko funkcjonalnej selektywności.

Receptor nie musi działać jak prosty przełącznik „włączony–wyłączony”.

Różne ligandy mogą stabilizować różne konformacje receptora i aktywować odmienne szlaki wewnątrzkomórkowe.

Oznacza to, że dwie substancje wiążące się z CB1 mogą wywoływać częściowo inne efekty.

Jeżeli uda się ustalić, który szlak odpowiada za potencjalne działanie przeciwdrgawkowe, a który za zaburzenia pamięci lub odurzenie, możliwe będzie tworzenie bardziej selektywnych leków.

Allosteryczna modulacja receptorów

Inną strategią jest modulacja allosteryczna.

Zamiast bezpośrednio aktywować receptor tak jak THC, lek może zmieniać jego reakcję na naturalne endokannabinoidy.

Teoretycznie mogłoby to umożliwić bardziej subtelną regulację.

Organizm nadal decydowałby, gdzie i kiedy uwalnia endokannabinoidy, a lek jedynie modyfikowałby siłę sygnału.

Takie podejście może okazać się bardziej fizjologiczne niż stałe pobudzanie receptorów przez egzogenny agonista.

FAAH i rozkład anandamidu

Anandamid jest jednym z naturalnych endokannabinoidów.

Enzym FAAH uczestniczy w jego rozkładzie.

Teoretycznie zahamowanie FAAH może zwiększyć lokalne stężenie anandamidu.

Z punktu widzenia padaczki jest to interesujące, ponieważ podwyższenie naturalnego endokannabinoidu mogłoby działać bardziej lokalnie niż podawanie THC.

Jednocześnie manipulowanie tak ważnym systemem regulacyjnym może prowadzić do nieprzewidzianych efektów.

Dlatego również tutaj konieczne są bardzo dokładne badania bezpieczeństwa.

2-AG i układ endokannabinoidowy

Drugim ważnym endokannabinoidem jest 2-arachidonoiloglicerol, czyli 2-AG.

Pełni on istotną funkcję w sygnalizacji wstecznej pomiędzy neuronami.

Enzymy kontrolujące jego syntezę i rozkład stają się kolejnymi potencjalnymi celami terapeutycznymi.

Badania nad THC pomogły rozwinąć wiedzę o receptorach, ale przyszłość terapii może więc koncentrować się raczej na precyzyjnym sterowaniu naturalnymi endokannabinoidami.

Dlaczego mózg sam produkuje kannabinoidy?

Samo istnienie endokannabinoidów pokazuje, że receptory CB1 i CB2 nie powstały po to, aby reagować na konopie.

Ich naturalną funkcją jest odbieranie sygnałów wytwarzanych przez organizm.

THC przypadkowo przypomina strukturą i działaniem naturalne ligandy na tyle, że może oddziaływać na te same receptory.

Z punktu widzenia ewolucji układ endokannabinoidowy jest systemem regulacyjnym organizmu, a nie „systemem dla marihuany”.

To ważne dla zrozumienia badań nad padaczką.

Prawdziwym celem naukowców jest często poznanie naturalnego systemu regulacji pobudliwości, a THC jest jednym z narzędzi umożliwiających jego badanie.

Homeostaza neuronalna

Mózg nieustannie próbuje utrzymywać równowagę.

Jeżeli określona sieć staje się nadmiernie aktywna, uruchamiane są mechanizmy hamujące.

Jeżeli aktywność jest zbyt niska, mogą pojawiać się mechanizmy zwiększające pobudliwość.

Układ endokannabinoidowy uczestniczy w tej homeostazie.

Podanie THC z zewnątrz może zakłócić naturalną precyzję tego systemu.

Właśnie dlatego efekt może być korzystny w jednym miejscu i niekorzystny w innym.

Receptory CB1 na neuronach GABA-ergicznych

Jedną z największych komplikacji jest obecność receptorów CB1 na neuronach uwalniających GABA.

GABA działa głównie hamująco.

Zmniejszenie uwalniania GABA może więc prowadzić do odhamowania innych neuronów.

Teoretycznie może to zwiększać ich aktywność.

Jeżeli taki efekt wystąpi w sieci podatnej na napady, wynik może być niekorzystny.

Receptory CB1 na neuronach glutaminergicznych

Z drugiej strony CB1 znajduje się również na zakończeniach uwalniających glutaminian.

Glutaminian działa pobudzająco.

Zmniejszenie jego uwalniania może ograniczać nadmierną aktywację.

To właśnie ta przeciwstawność pomaga wyjaśnić, dlaczego ogólnoustrojowe THC nie zawsze powoduje jednolity efekt.

W jednej części sieci może redukować pobudzenie.

W innej może osłabiać hamowanie.

Ostateczny wynik zależy od bilansu obu procesów.

Lokalizacja ogniska może być kluczowa

W przyszłości może się okazać, że reakcja na modulowanie CB1 zależy między innymi od lokalizacji ogniska padaczkowego.

Padaczka skroniowa może reagować inaczej niż czołowa.

Padaczki uogólnione mogą mieć jeszcze inny profil.

To kolejny argument przeciwko traktowaniu wszystkich osób z padaczką jako jednej grupy w badaniach nad THC.

Nowa klasyfikacja napadów i znaczenie dla badań

ILAE zaktualizowała klasyfikację napadów w 2025 roku. Nowy system nadal rozróżnia cztery główne klasy: napady ogniskowe, uogólnione, o nieznanym charakterze ogniskowym lub uogólnionym oraz niesklasyfikowane. Wprowadzono przy tym bardziej precyzyjne zasady opisu manifestacji napadów i świadomości.

Dla badań nad THC jest to ważne z pozornie prozaicznego powodu.

Jeżeli wszyscy badacze używają tych samych definicji, łatwiej porównywać wyniki między ośrodkami.

W starszych badaniach różnice klasyfikacyjne utrudniały zestawianie danych.

Nowoczesne próby powinny więc dokładnie określać rodzaj napadów, a nie używać jedynie ogólnego terminu „padaczka”.

Co powinno wyglądać idealne badanie THC?

Idealne badanie kliniczne powinno obejmować jednorodną grupę pacjentów z precyzyjnie rozpoznanym rodzajem padaczki.

Preparat powinien zawierać dokładnie określoną ilość THC.

Powinna istnieć grupa placebo albo odpowiednia grupa kontrolna.

Badanie powinno być randomizowane.

Należałoby monitorować napady przez odpowiednio długi okres przed rozpoczęciem terapii, aby ustalić ich wyjściową częstość.

Następnie trzeba byłoby porównywać różne dawki THC.

Jednocześnie należałoby analizować funkcje poznawcze, nastrój, sen, jakość życia, działania niepożądane i interakcje z lekami.

W idealnym przypadku monitorowanie obejmowałoby również obiektywne dane EEG.

Problem zaślepienia

Jednym z największych problemów byłoby zaślepienie.

W klasycznym badaniu pacjent nie wie, czy otrzymuje lek, czy placebo.

W przypadku THC osoba może rozpoznać aktywną substancję na podstawie jej działania psychoaktywnego.

Jeżeli większość uczestników poprawnie zgadnie, do której grupy należy, efekt placebo i oczekiwania mogą zaburzyć wyniki.

Badacze musieliby więc projektować bardzo staranne metody kontroli tego problemu.

Aktywne placebo

Jednym z rozwiązań stosowanych czasami w badaniach substancji psychoaktywnych jest aktywne placebo.

Zamiast całkowicie obojętnego preparatu podaje się substancję powodującą pewne odczucia, ale nie działającą na badany mechanizm.

Ma to utrudnić uczestnikowi odgadnięcie grupy.

Jednocześnie takie rozwiązanie rodzi własne problemy etyczne i metodologiczne.

W badaniach padaczki bezpieczeństwo musi być szczególnie wysokie.

Długość obserwacji

Kilkutygodniowe badanie mogłoby nie wystarczyć.

Padaczka może wykazywać naturalne wahania częstości napadów.

Pacjent może mieć dobry miesiąc, po którym następuje gorszy okres.

Jeżeli badanie jest zbyt krótkie, naturalna zmienność może zostać błędnie uznana za efekt leku.

Dlatego potrzebne są dłuższe obserwacje.

Badania długoterminowe

Długoterminowe badania THC są ważne również z powodu tolerancji.

Efekt obserwowany w pierwszych tygodniach może nie utrzymywać się przez rok.

Może być konieczne zwiększanie dawki.

Mogą również ujawnić się działania niepożądane niewidoczne w krótkim badaniu.

Szczególnego znaczenia nabierają funkcje poznawcze, zachowanie i zdrowie psychiczne.

Badania po odstawieniu

Dobry protokół powinien uwzględniać również to, co dzieje się po zakończeniu terapii.

Czy częstość napadów wraca do poziomu wyjściowego?

Czy pojawia się przejściowe pogorszenie?

Czy występują objawy odstawienne?

Czy sen ulega zaburzeniu?

Bez tej fazy obraz działania przewlekłego THC byłby niepełny.

Znaczenie rejestrów pacjentów

Rejestry medyczne mogą uzupełniać badania randomizowane.

Pozwalają obserwować setki lub tysiące pacjentów przez długi czas.

Aktualne dane z brytyjskiego rejestru produktów konopnych pokazują właśnie taki kierunek badań. Autorzy analizy dotyczącej padaczki z 2025 roku podkreślali poprawę części wyników zgłaszanych przez pacjentów, ale jednocześnie wyraźnie zaznaczyli konieczność randomizowanych prób do ustalenia przyczynowości.

To właściwy sposób interpretacji badań obserwacyjnych.

Są one źródłem hipotez, a nie ostatecznym dowodem.

Dane real-world a badania kliniczne

Badania randomizowane zapewniają wysoką kontrolę warunków.

Dane real-world pokazują natomiast rzeczywistość.

Pacjenci w codziennym życiu przyjmują inne leki, czasem zapominają o dawkach, zmieniają styl życia i mają choroby współistniejące.

Oba źródła danych są więc potrzebne.

Jeżeli wyniki randomizowanych badań i dużych rejestrów są zgodne, poziom pewności wzrasta.

W przypadku THC w padaczce nadal brakuje tego rodzaju spójnego zestawu dowodów.

Dlaczego 2025 i 2026 nie przyniosły przełomu dla THC?

W najnowszych publikacjach dotyczących kannabinoidów w epileptologii nadal widoczna jest dominacja CBD.

ILAE na aktualnej stronie poświęconej konopiom i padaczce opisuje skuteczność kannabidiolu w niektórych zespołach, w tym Lennoxa-Gastauta i Dravet, a także wskazuje na badania dotyczące dostępności terapii kannabinoidowych opublikowane w 2025 roku.

Przegląd systematyczny z 2026 roku dotyczący wysoko oczyszczonego CBD ponownie potwierdza, że to właśnie ten kannabinoid pozostaje głównym obiektem klinicznych badań przeciwpadaczkowych.

Nie pojawił się natomiast porównywalny zestaw dużych badań pozwalających uznać THC za terapię o udowodnionym działaniu przeciwpadaczkowym.

Czy oznacza to, że badania THC zakończyły się niepowodzeniem?

Nie.

Nauka nie działa w taki sposób.

Brak potwierdzonego zastosowania klinicznego może być równie ważnym wynikiem jak skuteczność.

Badania THC dostarczyły ogromnej ilości informacji o receptorze CB1.

Pomogły zrozumieć rolę endokannabinoidów w transmisji synaptycznej.

Ujawniły również niezwykłą złożoność regulacji pobudliwości neuronalnej.

Ta wiedza może prowadzić do leków, które będą działać zupełnie inaczej niż sama marihuana.

Najbardziej prawdopodobna przyszłość badań

W przyszłości coraz mniejsze znaczenie może mieć pytanie „czy THC leczy padaczkę?”, a coraz większe:

który element sygnalizacji wywoływanej przez THC można wykorzystać terapeutycznie?

Może chodzić o konkretną populację receptorów CB1.

Może o określony szlak wewnątrzkomórkowy.

Może o wpływ na uwalnianie glutaminianu.

Może o modulację endokannabinoidów produkowanych naturalnie w mózgu.

Możliwe też, że rozwiązanie będzie związane z zupełnie innym kannabinoidem.

Personalizacja terapii

Medycyna padaczki coraz bardziej zmierza w stronę indywidualizacji.

Rodzaj napadów jest tylko jednym elementem.

Liczy się etiologia.

Liczy się genetyka.

Liczy się obraz MRI.

Liczy się EEG.

Liczy się odpowiedź na wcześniejsze leki.

Liczy się wiek.

Liczą się choroby współistniejące.

Jeżeli w przyszłości jakikolwiek lek ukierunkowany na CB1 znajdzie zastosowanie w epileptologii, prawdopodobnie również będzie stosowany tylko u odpowiednio dobranych pacjentów.

Czy można przewidzieć osoby podatne na prodrgawkowe działanie THC?

To jedno z pytań o największym znaczeniu praktycznym.

Obecnie nie istnieje prosty test pozwalający powiedzieć, że konkretna osoba zareaguje na THC napadem.

W przyszłości mogłyby powstać profile ryzyka uwzględniające genetykę, EEG, rodzaj padaczki i stosowane leki.

Taka wiedza byłaby ważna nie tylko dla potencjalnego leczenia, ale również dla bezpieczeństwa osób używających marihuany z innych powodów.

Pacjent bez padaczki, ale z predyspozycją

Nie każdy człowiek z predyspozycją do napadów wie o swoim ryzyku.

Niektóre zaburzenia genetyczne mogą pozostawać niewykryte przez wiele lat.

Zmiana środowiska fizjologicznego może ujawnić problem dopiero w późniejszym okresie.

Dlatego badanie reakcji na wysokie dawki THC u osób bez wcześniej rozpoznanej padaczki również ma znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego.

Ryzyko zależne od dawki pozostaje kluczową niewiadomą

Jednym z najbardziej praktycznych pytań jest to, czy istnieje dawka, przy której potencjalne działanie prodrgawkowe zaczyna wyraźnie wzrastać.

Na obecnym etapie nie znamy uniwersalnej wartości.

Indywidualne różnice są zbyt duże.

Sposób podania dodatkowo zmienia farmakokinetykę.

Dlatego proste tabele podające „bezpieczne dawki THC dla padaczki” nie mają solidnej podstawy naukowej.

Dlaczego procent THC na etykiecie nie wystarcza?

Produkt zawierający 20% THC nie mówi jeszcze, ile substancji faktycznie otrzyma organizm.

Liczy się ilość zużytego produktu.

Liczy się droga podania.

Liczy się biodostępność.

Liczy się metabolizm.

Dwie osoby używające produktu o takim samym stężeniu mogą osiągnąć bardzo różne stężenia THC we krwi.

Z punktu widzenia badań klinicznych miligramowa dawka substancji czynnej jest znacznie bardziej użyteczną informacją niż sam procent.

Współczesne koncentraty utrudniają ekstrapolację starych badań

Wysokopotencyjne produkty tworzą również problem historyczny.

Duża część klasycznych eksperymentów nad THC powstała w zupełnie innych realiach.

Nie można więc zakładać, że doświadczenia z niższymi dawkami opisują wszystkie skutki współczesnej ekspozycji.

Jest to jeden z powodów, dla których potrzebne są nowe badania zamiast polegania wyłącznie na wynikach sprzed kilkudziesięciu lat.

Najważniejsza lekcja z badań CBD

Historia CBD pokazuje, jak powinien wyglądać rozwój terapii kannabinoidowej.

Najpierw obserwacje.

Następnie badania mechanistyczne.

Później standaryzowany preparat.

Randomizowane badania kliniczne.

Dokładnie określone wskazania.

Analiza działań niepożądanych.

Monitorowanie interakcji.

Dopiero wtedy produkt staje się częścią medycyny opartej na dowodach.

Najnowsze przeglądy z 2025 i 2026 roku nadal rozszerzają wiedzę o skuteczności i bezpieczeństwie farmaceutycznego CBD w trudnych zespołach padaczkowych.

THC nie przeszło dotąd analogicznej drogi w epileptologii.

Popularność THC nie jest miarą jakości dowodów

THC należy do najbardziej rozpoznawalnych substancji psychoaktywnych świata.

Jego ogromna popularność może jednak tworzyć złudne poczucie, że nauka zna wszystkie konsekwencje jego działania.

Tak nie jest.

Badania nad mózgiem są wyjątkowo skomplikowane.

Jeszcze bardziej skomplikowana jest padaczka, która obejmuje dziesiątki różnych zespołów i mechanizmów.

Dlatego szerokie doświadczenie społeczne z marihuaną nie zastępuje badań klinicznych dotyczących konkretnej choroby.

Internetowe relacje a wiedza medyczna

W internecie można znaleźć relacje osób twierdzących, że THC całkowicie zatrzymało ich napady.

Można również znaleźć osoby opisujące pierwszy napad po użyciu bardzo silnego produktu.

Obie historie mogą być autentyczne.

Żadna nie pozwala jednak przewidzieć reakcji innej osoby.

Właśnie po to potrzebne są badania obejmujące większe grupy.

Nauka próbuje oddzielić prawdziwy efekt od przypadku, placebo, naturalnej zmienności choroby i dodatkowych czynników.

Dlaczego indywidualne doświadczenie nadal ma wartość?

Nie należy jednak całkowicie odrzucać relacji pacjentów.

Wiele ważnych odkryć medycznych zaczynało się od nietypowych obserwacji.

Jeżeli wielu niezależnych pacjentów opisuje podobny efekt, może to stanowić sygnał do zaplanowania badania.

Różnica polega na tym, że obserwacja jest początkiem procesu naukowego, a nie jego końcem.

Rola lekarza w interpretacji kannabinoidów

Pacjent z padaczką może spotkać się z ogromną liczbą sprzecznych informacji.

Jedne źródła przedstawiają konopie jako niemal uniwersalny lek.

Inne przedstawiają je wyłącznie jako zagrożenie.

Rzeczywistość jest bardziej złożona.

Lekarz prowadzący może ocenić rodzaj padaczki, leki, historię napadów i potencjalne interakcje.

Ma to szczególne znaczenie przy jakiejkolwiek zmianie terapii.

Badania farmaceutyczne a produkty konsumenckie

Największy błąd interpretacyjny polega na przenoszeniu wyników badań farmaceutycznego CBD na wszystkie produkty konopne.

Standaryzowany preparat stosowany w badaniu klinicznym jest produkowany tak, aby każda dawka była powtarzalna.

Produkt konsumencki może mieć zupełnie inny skład.

Jeżeli dodatkowo zawiera dużą ilość THC, jego profil neurologiczny może być całkowicie odmienny.

Wzrost zainteresowania terapiami roślinnymi

ILAE posiada specjalną grupę zajmującą się terapiami pochodzenia roślinnego i publikuje informacje o dostępie do kannabinoidów w różnych częściach świata. Na stronie organizacji wymieniane są między innymi badania z 2025 roku dotyczące dostępności i przystępności terapii kannabinoidowych w leczeniu padaczki.

Pokazuje to, że kannabinoidy stały się trwałym elementem współczesnej dyskusji epileptologicznej.

Nie jest to już wyłącznie temat medycyny alternatywnej.

Jednocześnie właśnie wejście do głównego nurtu medycyny wymaga jeszcze większego rygoru metodologicznego.

Standard dowodu powinien być taki sam jak dla innych leków

THC nie powinno być traktowane bardziej pobłażliwie tylko dlatego, że pochodzi z rośliny.

Nie powinno być też oceniane bardziej surowo tylko dlatego, że jest substancją psychoaktywną.

Najbardziej racjonalne podejście polega na zastosowaniu identycznych zasad jak dla każdej innej cząsteczki.

Czy działa?

W jakiej dawce?

U kogo?

Na jaki typ napadu?

Jak długo?

Jakie ma działania niepożądane?

Z czym wchodzi w interakcje?

Czy poprawia jakość życia?

Czy korzyści przewyższają ryzyko?

Dopiero odpowiedzi na te pytania mogą ustalić rzeczywistą wartość terapeutyczną.

Dlaczego temat THC i padaczki pozostaje otwarty?

Pomimo dziesięcioleci badań nadal brakuje części kluczowych odpowiedzi.

Nie znamy wszystkich warunków, w których THC może działać przeciwdrgawkowo.

Nie znamy wszystkich sytuacji zwiększających ryzyko działania prodrgawkowego.

Nie wiadomo, czy istnieją konkretne zespoły padaczkowe szczególnie podatne na któryś z tych efektów.

Nie ustalono optymalnej dawki terapeutycznej, ponieważ THC nie jest obecnie standardowym lekiem przeciwpadaczkowym.

Nie wiadomo również, czy długotrwała modulacja CB1 przez THC mogłaby przynieść korzyść przewyższającą wpływ na funkcje poznawcze i psychiczne.

Badania w kolejnych latach mogą zmienić obraz

Stan wiedzy medycznej nie jest stały.

Jeszcze kilkanaście lat temu CBD było substancją znaną głównie z badań eksperymentalnych.

Dziś posiada zatwierdzone zastosowania w określonych zespołach padaczkowych.

Analogiczna zmiana teoretycznie może dotyczyć innych kannabinoidów, jeśli pojawią się przekonujące dane.

Nie oznacza to, że nastąpi właśnie w przypadku THC.

Pokazuje jedynie, dlaczego warto kontynuować badania zamiast zamykać temat na podstawie obecnej niepewności.

Obecny kierunek badań jest jednak jednoznaczny

Najnowsze dane z lat 2025–2026 nie zmieniają podstawowej hierarchii dowodów.

Najmocniejsze kliniczne dane dotyczą CBD.

THC pozostaje substancją o interesującym, ale złożonym wpływie na układ nerwowy.

Badania obserwacyjne preparatów zawierających THC mogą wykazywać poprawę niektórych wyników pacjentów, lecz nie dowodzą samodzielnej skuteczności THC jako leku przeciwpadaczkowego.

Najnowsze systematyczne przeglądy wysoko oczyszczonego CBD nadal rozwijają natomiast bazę klinicznych dowodów dotyczącą padaczek trudnych do leczenia.

To rozróżnienie pozostaje kluczowe dla rzetelnej interpretacji tematu THC i padaczki.

Co mogłoby zmienić stanowisko nauki wobec THC?

Największe znaczenie miałoby dobrze zaprojektowane randomizowane badanie kliniczne.

Jeżeli wykazałoby, że standaryzowane THC w określonej dawce znacząco ogranicza konkretny rodzaj napadów, a działania niepożądane pozostają akceptowalne, sytuacja zmieniłaby się radykalnie.

Wynik musiałby następnie zostać potwierdzony w kolejnych badaniach.

Potrzebne byłyby dane długoterminowe.

Dopiero wtedy możliwe byłoby tworzenie zaleceń.

Bez takiego procesu pozostajemy przede wszystkim w obszarze danych mechanistycznych, przedklinicznych i obserwacyjnych.

Nauka potrzebuje odpowiedzi również na pytanie o ryzyko

Przyszłe badania THC nie muszą mieć wyłącznie celu terapeutycznego.

Równie ważne jest określenie bezpieczeństwa rekreacyjnego i medycznego używania tej substancji przez osoby z padaczką.

Trzeba wiedzieć, czy istnieją dawki albo typy produktów szczególnie ryzykowne.

Czy niektóre leki przeciwpadaczkowe zwiększają ryzyko interakcji?

Czy nastolatkowie reagują inaczej niż dorośli?

Czy ryzyko zmienia się po długotrwałym używaniu?

Czy nagłe odstawienie ma znaczenie?

Odpowiedzi na takie pytania mogą mieć dużą wartość nawet wtedy, jeśli THC nigdy nie stanie się lekiem przeciwpadaczkowym.

Wiedza o THC może poprawić bezpieczeństwo pacjentów

Wielu pacjentów może używać produktów konopnych niezależnie od zaleceń lekarza.

Ignorowanie tego faktu nie rozwiązuje problemu.

Znacznie lepszym podejściem jest zdobywanie wiarygodnych danych pozwalających lekarzom prowadzić rozmowę opartą na faktach.

Jeżeli pacjent z padaczką informuje o używaniu THC, lekarz powinien móc ocenić możliwe interakcje, wpływ na sen, funkcje poznawcze i potencjalne czynniki ryzyka.

Do tego potrzebne są dalsze badania.

Układ endokannabinoidowy pozostaje jednym z najbardziej fascynujących celów neurologii

Historia THC i padaczki pokazuje szerszą prawidłowość w neurofarmakologii.

Odkrycie receptora lub biologicznego mechanizmu nie oznacza automatycznie odkrycia dobrego leku.

Receptor CB1 ma ogromne znaczenie dla funkcjonowania mózgu.

Jego wszechobecność sprawia jednak, że manipulowanie nim wpływa jednocześnie na wiele funkcji.

Idealna terapia powinna zachować efekt korzystny i ograniczyć wszystkie pozostałe.

Właśnie w tę stronę zmierzają nowoczesne badania.

THC może więc ostatecznie okazać się nie tyle rozwiązaniem problemu padaczki, ile jednym z kluczowych narzędzi, dzięki którym naukowcy lepiej zrozumieją mechanizmy prowadzące do kolejnych generacji leków.

Podsumowanie

THC i padaczka to temat, który na pierwszy rzut oka może wydawać się prosty, ponieważ oba zagadnienia od lat łączone są z układem endokannabinoidowym. W praktyce zależność ta jest jednak znacznie bardziej skomplikowana. THC nie jest substancją, której działanie w padaczce można określić jednym słowem jako korzystne albo niekorzystne. Jego wpływ na układ nerwowy zależy od dawki, drogi podania, rodzaju napadów, indywidualnej podatności, wieku pacjenta, równocześnie przyjmowanych leków, stanu układu endokannabinoidowego oraz wielu innych czynników.

Najważniejszą kwestią pozostaje wyraźne rozróżnienie THC od CBD. To właśnie CBD, a dokładniej standaryzowany i wysoko oczyszczony kannabidiol, posiada znacznie silniejsze dowody kliniczne dotyczące leczenia określonych zespołów padaczkowych. THC natomiast nadal pozostaje przede wszystkim obiektem badań mechanistycznych, przedklinicznych i obserwacyjnych. Oznacza to, że nie powinno się przenosić wyników badań CBD na produkty zawierające wysokie stężenia THC ani traktować pojęcia „konopie” jako jednej jednolitej terapii.

Badania eksperymentalne pokazały, że THC może w określonych warunkach ograniczać aktywność drgawkową. Wyniki te wiążą się przede wszystkim z aktywacją receptorów CB1 i wpływem na uwalnianie neuroprzekaźników. Problem polega jednak na tym, że receptory CB1 znajdują się zarówno na neuronach pobudzających, jak i hamujących. W jednej części sieci neuronalnej działanie THC może zmniejszać uwalnianie glutaminianu i potencjalnie ograniczać nadmierne pobudzenie. W innej może osłabiać transmisję GABA-ergiczną, co w określonych warunkach może prowadzić do efektu przeciwnego.

Właśnie ta złożoność pomaga zrozumieć, dlaczego wyniki badań THC bywają sprzeczne. Nie oznacza to automatycznie, że jedne eksperymenty są prawidłowe, a inne błędne. Bardziej prawdopodobne jest, że efekt kannabinoidu zależy od konkretnego modelu padaczki, lokalizacji aktywności napadowej, intensywności pobudzenia receptorów oraz biologii badanego organizmu.

Jednocześnie istnieją dane obserwacyjne wskazujące na możliwość występowania napadów w związku z ostrą ekspozycją na produkty zawierające THC. Szczególnie istotne są przypadki bardzo wysokich dawek, zatruć oraz przypadkowego spożycia produktów konopnych przez dzieci. Takie obserwacje nie pozwalają stwierdzić, że THC zawsze wywołuje napady, ale pokazują, że nie można traktować go jako substancji automatycznie przeciwdrgawkowej.

Dużym problemem współczesnych badań jest również ogromne zróżnicowanie dostępnych produktów. Określenie „marihuana” może oznaczać zarówno materiał roślinny o umiarkowanej zawartości THC, jak i bardzo silny koncentrat. Produkty mogą zawierać różne proporcje THC i CBD, a sposób podania dodatkowo wpływa na farmakokinetykę. Inaczej działa THC przyjmowane drogą wziewną, a inaczej doustnie, gdzie większą rolę odgrywa aktywny metabolit 11-hydroksy-THC.

Z punktu widzenia epileptologii szczególne znaczenie ma również możliwość interakcji z lekami przeciwpadaczkowymi. Wielu pacjentów z ciężką padaczką przyjmuje kilka preparatów jednocześnie. Kannabinoidy mogą wpływać na enzymy odpowiedzialne za metabolizm innych substancji, a tym samym potencjalnie zmieniać ich stężenie w organizmie. Dodatkowo mogą występować interakcje farmakodynamiczne, na przykład nasilona senność, zawroty głowy albo zaburzenia koordynacji.

THC nie powinno być więc oceniane wyłącznie na podstawie potencjalnego wpływu na liczbę napadów. Istotne są również pamięć, koncentracja, nastrój, sen, zdolność do codziennego funkcjonowania, ryzyko urazów oraz jakość życia. U części pacjentów ograniczenie liczby napadów kosztem silnego pogorszenia funkcji poznawczych mogłoby nie być korzystnym bilansem terapeutycznym.

Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku dzieci i młodzieży. Rozwijający się mózg jest bardziej podatny na działanie substancji psychoaktywnych, a układ endokannabinoidowy bierze udział w wielu procesach rozwojowych. Dlatego potencjalne długoterminowe skutki stosowania THC w młodym wieku wymagają znacznie dokładniejszych badań.

Nie mniej istotna jest kwestia przewlekłego używania. THC może prowadzić do tolerancji, co może sprzyjać zwiększaniu dawek. Z kolei nagłe odstawienie po długotrwałej ekspozycji może wiązać się z zaburzeniami snu i innymi objawami. W przypadku osoby z padaczką zmiany snu są szczególnie ważne, ponieważ niedobór snu może u części pacjentów zwiększać podatność na napady.

Aktualny kierunek badań pokazuje jednak, że naukowcy coraz rzadziej pytają po prostu, czy THC „działa na padaczkę”. Znacznie częściej analizowane są konkretne mechanizmy układu endokannabinoidowego. Badacze próbują ustalić, które receptory, populacje neuronów, enzymy i szlaki sygnałowe można wykorzystać terapeutycznie bez wywoływania wszystkich działań psychoaktywnych charakterystycznych dla THC.

Możliwe więc, że największym znaczeniem THC dla przyszłości leczenia padaczki nie będzie samo wykorzystanie tej cząsteczki jako leku. Być może jej największą wartością okaże się rola narzędzia badawczego, dzięki któremu uda się stworzyć bardziej selektywne substancje oddziałujące na konkretne elementy układu endokannabinoidowego.

Przyszłe terapie mogą działać na receptory CB1 tylko w określonych obszarach mózgu, modulować receptory CB2, wpływać na stężenie naturalnych endokannabinoidów albo zmieniać aktywność enzymów odpowiedzialnych za ich syntezę i rozkład. Tego typu strategie mogłyby potencjalnie pozwolić wykorzystać przeciwdrgawkowe właściwości układu endokannabinoidowego przy jednoczesnym ograniczeniu odurzenia, zaburzeń pamięci i innych działań niepożądanych.

Współczesna epileptologia coraz bardziej zmierza również w kierunku medycyny spersonalizowanej. Padaczka nie jest jedną chorobą, lecz grupą wielu różnych zaburzeń o odmiennym podłożu genetycznym, strukturalnym, metabolicznym i sieciowym. To, co działa u pacjenta z jednym zespołem padaczkowym, nie musi działać u osoby z innym mechanizmem choroby.

W przyszłości możliwe jest więc, że określone elementy modulacji układu endokannabinoidowego okażą się użyteczne tylko w bardzo konkretnych grupach pacjentów. Aby to ustalić, potrzebne są jednak dokładnie zaprojektowane badania obejmujące standaryzowane dawki, precyzyjnie sklasyfikowane rodzaje napadów, długoterminową obserwację oraz analizę bezpieczeństwa.

Na obecnym etapie wiedzy THC nie jest standardowym lekiem przeciwpadaczkowym i nie posiada tak mocnych dowodów klinicznych jak oczyszczony CBD stosowany w wybranych zespołach padaczkowych. Nie oznacza to jednak, że THC pozostaje bez znaczenia dla badań nad padaczką. Wręcz przeciwnie – badania tej substancji odegrały i nadal odgrywają ważną rolę w poznawaniu mechanizmów regulujących pobudliwość neuronów.

Największym błędem byłoby obecnie przedstawianie THC jako uniwersalnego środka na napady albo, z drugiej strony, jako substancji zawsze wywołującej napady. Dostępna literatura wskazuje na znacznie bardziej skomplikowany obraz. THC może oddziaływać na sieci neuronalne w różnych kierunkach, a efekt zależy od całego kontekstu biologicznego i farmakologicznego.

Dlatego wszystkie przyszłe wnioski dotyczące THC i padaczki powinny opierać się na konkretnych preparatach, dokładnych dawkach, określonych grupach pacjentów i kontrolowanych badaniach. Dopiero takie dane pozwolą odpowiedzieć na pytanie, czy THC może znaleźć jakiekolwiek precyzyjne zastosowanie terapeutyczne w epileptologii.

Obecnie najważniejszy wniosek płynący z aktualnych badań jest taki, że układ endokannabinoidowy niewątpliwie odgrywa istotną rolę w regulowaniu aktywności mózgu i pozostaje bardzo obiecującym celem badań nad nowymi terapiami przeciwpadaczkowymi. Jednocześnie samo THC jest tylko jednym z wielu sposobów wpływania na ten układ i nie należy utożsamiać jego działania z potwierdzonym leczeniem padaczki.

Najbliższe lata mogą przynieść dokładniejsze informacje o tym, które elementy układu kannabinoidowego warto wykorzystać, a których należy unikać. Rozwój genetyki, długotrwałego monitorowania EEG, farmakogenomiki, nowych leków receptorowych i bardziej precyzyjnych metod analizy mózgu może znacząco zmienić sposób postrzegania tego zagadnienia.

THC pozostaje więc substancją fascynującą z punktu widzenia neurobiologii, ale jego miejsce w leczeniu padaczki nadal wymaga znacznie mocniejszych dowodów. Dzisiejszy stan wiedzy przemawia przede wszystkim za ostrożnym, krytycznym i opartym na badaniach podejściem, w którym wyraźnie oddziela się potencjał laboratoryjny od potwierdzonej skuteczności klinicznej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *